Do tej pory w ciągu miesiąca w lubelskim WORD przeciętnie zdarzały się po dwa-trzy takie przypadki, ale w ostatnim miesiącu było ich aż pięć. Mężczyźni, którzy "wpadli" w ostatni wtorek mieli ok. półtora promila. Obaj dzień wcześniej bawili się na zakrapianych alkoholem imprezach. Przyszli na egzamin i zaliczyli plac manewrowy. Jak to możliwe? - Taka osoba sama wykonuje pewne manewry, czyli np. sprawdzenie stanu technicznego auta czy jazda po łuku. I dlatego egzaminator może nie wyczuć alkoholu. Dopiero jak wsiada z taką osobą do samochodu zauważa, że coś jest nie tak - wyjaśnia Artur Banaszkiewicz, zastępca dyrektora WORD w Lublinie.
Co mówią przepisy o pijanych na egzaminach? Jeśli kandydat na kierowcę nie wyjedzie z egzaminatorem na miasto, to tak jakby problemu nie było. - Jeśli na placu manewrowym stwierdzamy, że ktoś ma np. półtora promila wtedy taka osoba jest informowana, że dostaje ocenę negatywną. Ale następnego dnia może przyjść i zapisać się na egzamin ponownie. Nie ma przeciwwskazań - mówi Zbigniew Stachyra, naczelnik Wydziału Egzaminowania w WORD. Inaczej jest, gdy kandydat na kierowcę nie zgadza się z wynikiem przeprowadzonego w ośrodku badania trzeźwości. Wtedy wzywana jest
policja i taki delikwent może za wykroczenie odpowiedzieć przed sądem.
WORD chce jednak te przepisy zmienić. Już przygotowuje odpowiedni projekt, który zamierza przesłać do Ministerstwa Infrastruktury. - Chodzi o to, by kandydat, który zjawi się na egzaminie w stanie nietrzeźwości mógł ponownie przystąpić do takiego egzaminu dopiero po roku. By niejako miał czas na przemyślenie tego, co zrobił - mówi Banaszkiewicz.
Jak jest na szkoleniach kierowców? Pijani kandydaci na kierowców zdarzają się też już na kursach na prawo jazdy, ale instruktorzy nie mają prawa zbadać ich alkomatem. - Mam w ośrodku alkomaty, ale nie mogę ich używać. Chyba, że na takie badanie zgodziłby się sam kursant, ale to raczej mało prawdopodobne - mówi Maciej Kulka, szef jednej z lubelskich szkół nauki jazdy.
Przyznaje, że oficjalnie z pijanym kursantem miał do czynienia tylko raz, gdy doszło do wypadku i policja zbadała mu stan trzeźwości. - Skończyło się w sądzie - mówi Kulka. Jego zdaniem, wielu przypadków nie da się potwierdzić. - Czasami widać, zwłaszcza na jazdach porannych, że osoba jest "zmęczona", ale nie mamy prawa jej zbadać - mówi instruktor. Niektórzy, dla zatarcia złego wrażenia, żują miętowe gumy. Zdaniem instruktorów nauki jazdy i w tym przypadku warto by pomyśleć nad zmianą przepisów.