- Sam byłem członkiem komisji i nie chciałbym za pomocą mediów rozmawiać z komisją śledczą. Chciałbym bezpośrednio przedstawić komisji wszystkie informacje, jakie posiadam na temat prac rządu premiera Jarosława Kaczyńskiego [na temat ustawy hazardowej] - powiedział w Sejmie Gosiewski.
Szef klubu
PiS poprosił dziennikarzy, żeby zadawali mu pytania dotyczące ustawy hazardowej dopiero po tym, jak spotka się z członkami komisji hazardowej.
Przemysław Gosiewski jest jednym z świadków, których chce przesłuchać komisja. Dzisiaj komisja śledcza (głosami PO i
PSL) zdecydowała, by na świadka wezwać także Jarosława Kaczyńskiego.
Komisja chce zbadać wątek przygotowywanej w 2006 r. nowelizacji ustawy hazardowej, w której znalazł się zapis o wprowadzeniu wideoloterii. Nie wiadomo, kto był autorem tej nowelizacji. Projekt - jako projekt klubowy - przedstawił Przemysław Gosiewski. Okazuje się jednak, że nowelizacji powstała w Ministerstwie Finansów. Nie przedstawiono go jednak jako projekt rządowy, bowiem departament zajmujący się grami losowymi w ministerstwie miał być "uwikłany".
"Jestem spokojny" Przemysław Gosiewski uważa, że nie ma sobie nic do zarzucenia, więc jest "spokojny o przebieg spotkania" z komisją śledczą. Zapewnia, że odpowie na wszystkie pytania członków komisji.
- Chciałbym dzisiaj powiedzieć przynajmniej o trzech sprawach. Zawsze w swoich działaniach kierowałem się interesem Skarbu Państwa, a nie interesem właścicieli kasyn i salonów gier. Po drugie, naszym celem było zwiększenie dochodów budżetu państwa i w sporej mierze to osiągnęliśmy poprzez podniesienie podatków od jednorękich bandytów. Po trzecie, pracowaliśmy po to, aby pozyskać środki na ważne inwestycje sportowe związane z
Euro 2012 - wyjaśniał dziennikarzom Przemysław Gosiewski.