Fot. Karel Navarro APPolicjant pokazuje dwie butle zawierające - jak wówczas mówiono - tłuszcz ludzki. Konferencja prasowa w Limie, 19 listopada
Relacjonowana później na całym świecie konferencja prasowa szefa sekcji kryminalnej peruwiańskiej policji, na której doniósł on o "gangu, który zabijał ludzi, żeby ich tłuszcz sprzedawać firmom kosmetycznym", była oszustwem - dowiodło wewnętrzne śledztwo. Autor tego wymysłu, doświadczony policjant, został zawieszony w obowiązkach szefa kryminalnych - donosi BBC.
Fot. HO REUTERS
Policjant pokazuje szczątki jednej z ofiar bandy z Huánuco
Felix Murga osobiście pokazywał dziennikarzom dwie butelki z rzekomo ludzkim tłuszczem w środku. Sprawę sprzed dwóch tygodni opisywaliśmy także na portalu Gazeta.pl.
Wewnętrzne śledztwo w sprawie rewelacji Felixa Murgi wszczęto, gdy okazało się, że nikt z policjantów pracujących w regionie w którym miało dochodzić do makabrycznego procederu nie ma pojęcia o co chodzi. Śledczy byli w stanie potwierdzić jedynie jedno z 60 wymienionych na konferencji nazwisk osób zaginionych. Wymienione osoby miały być rzekomo porwane, zamordowane, a tłuszcz z ich ciał sprzedany europejskim koncernom farmaceutycznym.
Murga opowiadał o tym dziennikarzom wraz z szefem policyjnej sekcji ds. porwań, wszystko opisując ze szczegółami. Mówił, że cztery osoby zostały już aresztowane, a kilka osób jest poszukiwanych.
Dalsze wątpliwości wzbudziły opinie ekspertów, którzy dowodzili, że ludzki tłuszcz nie ma żadnej wartości kosmetycznej i może być wręcz zagrożeniem dla zdrowia, gdy stosuje się go w kosmetykach.
Niektórzy antropolodzy, którzy goszczą w peruwiańskich telewizjach jako komentatorzy do sprawy, uważają, że policja posłużyła się starym mitem o potworze Pishtaco, żeby wytłumaczyć stare, niewyjaśnione sprawy i wyczyścić statystykę.