Zobacz treść Traktatu Obywatele wreszcie zyskają wpływ na prawodawstwo Unii. Muszą tylko zebrać co najmniej milion podpisów osób "ze znacznej liczby państw członkowskich". Taki projekt trafi do Komisji Europejskiej i ona będzie musiała go przedstawić innym organom Unii. To czy go przyjmą, będzie zależało tylko od nich, ale trudno będzie zignorować głos miliona obywateli. Zwłaszcza że ciągle się mówi o deficycie demokracji w Unii.
Prócz tego Traktat lizboński wprowadza na organy UE wymóg "przejrzystego, regularnego i otwartego" dialogu ze stowarzyszeniami i obywatelami. Mają również za zadanie dać nam środki, żebyśmy mogli przedstawić nasze stanowisko w danej sprawie i muszą zapewnić nam możliwość przeprowadzenia dyskusji publicznej.
Unia stanie się również bardziej przejrzysta. - Zarówno parlamenty narodowe, jak i obywatele będą teraz mogli bezpośrednio śledzić proces podejmowania decyzji przez członków Rady reprezentujących każde państwo członkowskie, gdyż wszystkie obrady i dyskusje na tematy prawodawcze w Radzie będą się odbywały publicznie - czytamy na stronie Unii Europejskiej.
Prawa prawie wszystkich Karta praw podstawowych stała się częścią Traktatu lizbońskiego, więc jest już obowiązująca. Zapewnia ona ochronę praw człowieka, politycznych i socjalnych oraz ich egzekucję przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.
Polski jurysdykcja Trybunały nie obowiązuje. Zmiany te wywalczył
Jarosław Kaczyński. Motywował je obawą m.in. przed nakazem zalegalizowania małżeństw homoseksualnych. Być może w przyszłości, któryś rząd zrezygnuje z tego ograniczenia.
Więcej dla parlamentów krajowych W proces tworzenia prawa Unii Europejskiej zostaną również włączone parlamenty krajowe. Obywatele maja nad nimi większa kontrolę niż nad organami UE. Gdy
Komisja Europejska zaproponuje jakiś akt prawny, który będzie kolidował z zasadą pomocniczości, to 1/3 parlamentów UE może skierować wniosek do ponownego rozpatrzenia przez Komisję. W polskim Sejmie wystarczy do tego głosowanie zwykłą większością.
Gdy zastrzeżenia wniesie większość parlamentów, a Komisja nie zmieni zdania, to zostanie wszczęta specjalna procedura, w której głos decydujący będzie miał europarlament i Rada Europejska.