Co nam daje Traktat lizboński

prot
01.12.2009 , aktualizacja: 01.12.2009 10:45
A A A Drukuj
Traktat Lizboński podpisany przez Lecha Kaczyńskiego Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta Traktat Lizboński podpisany przez Lecha Kaczyńskiego
Od dziś dzięki Traktatowi lizbońskiemu możemy sami stworzyć prawo UE. Nawet Sejm tego nie może.
Traktat Lizboński podpisany przez Lecha Kaczyńskiego
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Traktat Lizboński podpisany przez Lecha Kaczyńskiego
Zobacz treść Traktatu

Obywatele wreszcie zyskają wpływ na prawodawstwo Unii. Muszą tylko zebrać co najmniej milion podpisów osób "ze znacznej liczby państw członkowskich". Taki projekt trafi do Komisji Europejskiej i ona będzie musiała go przedstawić innym organom Unii. To czy go przyjmą, będzie zależało tylko od nich, ale trudno będzie zignorować głos miliona obywateli. Zwłaszcza że ciągle się mówi o deficycie demokracji w Unii.

Prócz tego Traktat lizboński wprowadza na organy UE wymóg "przejrzystego, regularnego i otwartego" dialogu ze stowarzyszeniami i obywatelami. Mają również za zadanie dać nam środki, żebyśmy mogli przedstawić nasze stanowisko w danej sprawie i muszą zapewnić nam możliwość przeprowadzenia dyskusji publicznej.

Unia stanie się również bardziej przejrzysta. - Zarówno parlamenty narodowe, jak i obywatele będą teraz mogli bezpośrednio śledzić proces podejmowania decyzji przez członków Rady reprezentujących każde państwo członkowskie, gdyż wszystkie obrady i dyskusje na tematy prawodawcze w Radzie będą się odbywały publicznie - czytamy na stronie Unii Europejskiej.

Prawa prawie wszystkich

Karta praw podstawowych stała się częścią Traktatu lizbońskiego, więc jest już obowiązująca. Zapewnia ona ochronę praw człowieka, politycznych i socjalnych oraz ich egzekucję przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.

Polski jurysdykcja Trybunały nie obowiązuje. Zmiany te wywalczył Jarosław Kaczyński. Motywował je obawą m.in. przed nakazem zalegalizowania małżeństw homoseksualnych. Być może w przyszłości, któryś rząd zrezygnuje z tego ograniczenia.

Więcej dla parlamentów krajowych

W proces tworzenia prawa Unii Europejskiej zostaną również włączone parlamenty krajowe. Obywatele maja nad nimi większa kontrolę niż nad organami UE. Gdy Komisja Europejska zaproponuje jakiś akt prawny, który będzie kolidował z zasadą pomocniczości, to 1/3 parlamentów UE może skierować wniosek do ponownego rozpatrzenia przez Komisję. W polskim Sejmie wystarczy do tego głosowanie zwykłą większością.

Gdy zastrzeżenia wniesie większość parlamentów, a Komisja nie zmieni zdania, to zostanie wszczęta specjalna procedura, w której głos decydujący będzie miał europarlament i Rada Europejska.

Podziel się