- Kompromis nie ma być efektem handlu politycznego, lecz wynikiem długotrwałej dyskusji - mówił w Poranku TOK FM Bronisław Komorowski. Marszałek Sejmu jest przekonany, że potrzebna jest debata nad zmianą konstytucji, lecz nie może ona być wynikiem targu między politykami.
W grudniu PO ma przedstawić konkretny projekt zmian w konstytucji. Założenia tego projektu przedstawił kilka dni temu Donald Tusk podsumowując dwulecie swojego rządu.
- Lubię konkretną pracę, mniej dywagacji, a więcej konkretnej pracy nad konkretnym projektem - mówił Komorowski, który w Sejmie przedstawił już projekt trzech byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego. - To dojrzały projekt, napisany przez osoby dobrze znający zagadnienie - uważa marszałek, który namawia kluby do podpisania projektu konstytucjonalistów.
"Źle się kończy handel ustrojem"
W kuluarach sejmowych mówi się, że Lech Kaczyński mógłby zostać rok, dwa lata dłużej prezydentem, jeśli PiS zgodziłby się na zmiany konstytucji proponowane przez PO. - Nie słyszałem o tej propozycji. Słyszę jedynie jako dywagacje dziennikarskie - odpowiedział Komorowski.
- Źle się kończą wszelkie próby handlu ustrojem - uważa Komorowski. - Kompromis nie ma być efektem handlu politycznego. Musi być wynikiem długotrwałej dyskusji i wspólnego zastanawiania się, jakie rozwiązania będą bardziej służyły Polsce - podkreślił marszałek Sejmu, według którego "prowadzenie handlu zawsze źle się kończy, tak jak złe jest pisanie konstytucji pod konkretne osoby".
Debata nad konstytucja hasłem kampanii wyborczej?
Polityk PO jest przekonany, że można znaleźć wspólny mianownik dla zmian konstytucji. Wszystkie siły polityczne mogłyby się zgodzić - według Komorowskiego - np. na wzmocnienie władzy wykonawczej.
Marszałek nie wyklucza, że debata nad ustrojem może przenieść się na szersze forum publiczne w czasie przyszłorocznej kampanii wyborczej.