Nacjonaliści oblali czerwoną farbą pomnik Lenina w Kijowie zaraz po tym, jak został ponownie odsłonięty po ukończeniu naprawy po poprzednim ataku. Sprawcy zostali pobici przez komunistów, a potem zatrzymani przez milicję.
Fot. Russia.ru
Ofiara starć
Fot. Russia.ru
Powstrzymywany przez przeciwników mężczyzna rzuca pociskiem z farbą w pomnik Lenina
W lipcu nacjonaliści rozbili Leninowi nos młotkiem. Od tego czasu zasłonięty ceratą Lenin przez całą dobę pilnowany był przez dyżurujących pod nim komunistów.
Dziś rano pomnik z powrotem odsłonięto, nie cieszył się jednak długo pełnią glorii - mimo obstawy kilkudziesięciu chroniących go komunistów, oraz milicjantów, demonstrującym nacjonalistom udało się trafić monument puszkami z czerwoną farbą.
Kiedy wynajęta przez komunistów orkiestra grała melodie z czasów nieistniejącego już ZSRR, nacjonaliści wykrzykiwali pod ich adresem obraźliwe hasła.
"Komunistów na gałąź", "Lenin zmarł na syfilis", "Nie chcemy bożków imperium sowieckiego" - rozbrzmiewał głos z megafonu, przemawiający do ludzi zgromadzonych pod żółto-niebieskimi flagami ukraińskimi i czerwono-czarnymi flagami Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Pod cekinem są też inne czerwone ślady - krwi, po starciu między niektórymi nacjonalistami, a komunistami.