- Trzeba wywlec wszystkie brudy. Zawsze jest coś, co go ochlapie - tak polityk streścił motywy swoich przeciwników. Według Piskorskiego wyciąganie niejasności dotyczących pochodzenia jego majątku ma służyć wyeliminowaniu go z polityki. - Mam absolutne przekonanie że tzw. sprawy majątkowe rozwieją się. One pojawiają się dokładnie wtedy kiedy okazuje się, że ja zaczynam jakąś działalność polityczną - mówił w Poranku Radia
TOK FM. - Fałszywe oszczerstwa nie mogą decydować o tym, że jakaś osoba nie może brać udziału w życiu publicznym - dodał.
Pochwalił się też, że wczoraj sąd administracyjny rozstrzygnął na jego korzyść jedną ze spraw skarbowych.
"Nadal jestem w pełni władz" Piskorski jest dobrej myśli nie tylko w sprawach swojego majątku. Nie martwią go też ostatnie decyzje członków Stronnictwa Demokratycznego. Podczas sobotniego kongresu partii odwołano go ze stanowiska szefa partii. - Wiem że ta sytuacja jest wyjątkowo kłopotliwa i osłabiająca SD. Chcę powiedzieć, że ja nadal jestem w pełni władz. Sąd rejestrowy rozstrzygnie sprawę. Nie chce o tym dyskutować, bo wiem jakie to żenujące jak jakaś partia się kłóci - to wszystko co miał do powiedzenia na ten temat w Poranku Radia TOK FM.
Politycy Stronnictwa, którzy zdecydowali o odsunięciu Piskorskiego od władzy zapowiedzieli, że jeszcze w tym tygodniu do Sądu Okręgowego w Warszawie trafi wniosek o wykreślenie go z rejestru, jako szefa partii.
"Mam absolutnie czyste sumienie" Jak poinformowała "Gazeta Wyborcza" prokuratura postawiła zarzuty dwóm urzędniczkom ze skarbówki na warszawskiej Woli - naczelnik urzędu i jej podwładnej. Według śledczych kobiety fałszowały dokumenty dotyczące majątku Pawła Piskorskiego. Dzięki temu nie wszczęto postępowania kontrolnego. - Nie znam tych pań i bardzo im współczuje. Oskarżanie urzędnika jest absolutnie naganne komentował polityk. Jak tłumaczył sprawa była wielokrotnie badana nie znaleziono żadnych nieprawidłowości. - Mam absolutnie czyste sumienie - zapewnił.
Piskorski nie wskazał tych, którzy stoją za ujawnianiem wątpliwości dotyczących jego majątku. - Nie wiem czy to PO, ale gdyby tak było to byłby to wielki
skandal - odpowiedział na pytanie, czy za sprawą stoją dawni koledzy z Platformy.