Wałęsa o wyborach prezydenckich: Poprę tego trzeciego

jagor
25.11.2009 , aktualizacja: 25.11.2009 10:44
A A A Drukuj
Lech Wałęsa nie kryje sympatii dla Jana Krzysztofa Bieleckiego, jako ewentualnego kandydata na prezydenta Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta Lech Wałęsa nie kryje sympatii dla Jana Krzysztofa Bieleckiego, jako ewentualnego kandydata na prezydenta
Nie Tusk, nie Olechowski tylko "ten trzeci" dziś jest kandydatem Lecha Wałęsy na następcę Lecha Kaczyńskiego. Choć były prezydent jeszcze nie wie na kogo odda swój głos, nie kryje sympatii dla Jana Krzysztofa Bieleckiego.


- Mam sympatię do Jana Krzysztofa Bieleckiego i gdyby on był w zasięgu i był tym trzecim, to bym go poparł - powiedział w Radiu ZET Lech Wałęsa.

Były prezydent przyznał, że "niezłym układem" byłaby sytuacja, gdyby Bielecki chciał kandydować na prezydenta lub gdyby chciał zostać premierem, a wtedy Donald Tusk byłby prezydentem. - Byłoby to bardziej czytelne - przyznał Wałęsa.

Bielecki - as w rękawie premiera?

A wczoraj wieczorem znów zrobiło się głośno o byłym premierze. Jan Krzysztof Bielecki po sześciu latach przestał być szefem banku Pekao SA. Według dzisiejszego "Dziennika Gazety Prawnej" powodem jego odejścia był spór z włoską centralą UniCredit o sposób zarządzania firmą.

O Bieleckim mówiło się też w kontekście zmian w rządzie po wybuchu afery hazardowej. Były premier miał doradzać obecnemu jak wyjść z kryzysu rządowego obronną ręką i kogo nominować w miejsce odwołanych ministrów.

Lech Kaczyński? Mam go serdecznie dość

Wcześniej Lech Wałęsa pytany o ewentualną kandydaturę Włodzimierza Ciemoszewicza na prezydenta powiedział, że patrzy bardziej na prawo. - W Europie i w Polsce idzie dyskusja na czym chcemy budować, czy na ulotnych wartościach lewicowych, czy wartościach praktycznych prawicowych, ale mądrej prawicy - podkreślił Wałęsa i od razu ostro skrytykował obecnego prezydenta - Mam go serdecznie dość.

Wałęsa skomentował też zapowiadane przez premiera zmian w konstytucji. Jego zdaniem powinniśmy mieć system prezydencki. - Premier powoływany przez prezydenta i jemu podlegający. Ale tylko na 10 lat. Jeśli by się nie sprawdziło, to wracamy do parlamentaryzmu - dodał Wałęsa.

Podziel się