Julia Pitera przegrała proces z Mariuszem Kamińskim. Ona jednak nadal uważa, że nie złamał prawa mówiąc, że były szef CBA specjalnie opóźniał aresztowanie Tomasza Lipca. - Wyraziłam swoją opinię, która była opinią dość powszechnie formułowaną. Nie mogę zmienić zdania odnośnie czegoś, co było wypowiedziane 2 lata temu i wynikało z głębokiego przekonania - stwierdziła.
Zastrzegła też, że prokuratura nadal bada tą sprawę, więc może się jeszcze okazać, że miała rację. Zapowiedziała też, że złoży apelację.
Pieniądze za nic Pitera zaatakowała
PiS za to, że politycy tej partii twierdzą, że jako pełnomocnik rządu ds. zwalczania korupcji nic nie robi, a tylko pobiera pieniądze. - Ja muszę powiedzieć, że jak słucham zachowania opozycji, to czasami zastanawiam się, za co oni dostają pieniądze. Jeżeli się komukolwiek wypomina, że bierze za coś pieniądze bez specjalnych efektów, to chce powiedzieć, że rzecznik PiS-u - pan Mariusz Błaszczak - głównie produkuje się na korytarzach sejmowych i komentuje bieżące wydarzenia polityczne - mówi.
Przeciw parytetom - Nie jestem za parytetami, gdyż uważam się za osobę zrównoważoną, w pełni sił i chcę dostać równe szanse - oświadczyła Pitera. Według niej, Polki nie muszą dostawać jakiś specjalnych przywilejów, bo i bez tego sobie dobrze radzą. - Polki są wyjątkowo atrakcyjnymi kobietami. Są poszukiwanymi żonami, bo są mądre i zaradne - zaznaczyła.