W ubiegłym tygodniu sąd w Szczytnie nakazał eksmisję rodzin Moskalików i Głowackich, w sumie 12 osób, z domu, który w 2005 roku odzyskała
Agnes Trawny. Do tej pory rodziny nie chcą wyprowadzić się z gospodarstwa, Trawny założyła sprawę o eksmisję. Sąd, wydając wyrok, uznał, że rodzinom nie należą się
mieszkania zastępcze. Nie podał także terminu wyprowadzki. Wyrok nie jest prawomocny. Jeszcze przed sprawą o eksmisję wojewoda warmińsko-mazurski zaoferował rodzinom mieszkania. Władysława Głowacka powiedziała, że jej syn z rodziną przyjmą 60-metrowe mieszkanie w Kamionku, które zaproponował wojewoda warmińsko-mazurski Marian Podziewski.
Nie wszyscy chcą się wyprowadzić - Ja z mężem się nigdzie nie wyprowadzę. W Nartach mam 92-metrowe mieszkanie. Czekam, aż nadleśnictwo w Szczytnie przekaże mnie i mężowi mieszkanie, w przeciwnym razie wytoczę nadleśnictwu sprawę o odszkodowanie - powiedziała Władysława Głowacka. Moskalikowie nie przyjęli oferty od wojewody. Krystyna Moskalik powiedziała, że wyprowadzka daleko od Nart może wiązać się z utratą pracy czy zmianą szkół dzieci. - To nie jest takie proste. My chcielibyśmy mieszkanie blisko dotychczasowego miejsca zamieszkania - powiedziała Moskalik.
Sąd Rejonowy w Szczytnie orzekł, że rodziny Moskalików i Głowackich muszą opuścić dom w Nartach, który formalnie należy do obywatelki Niemiec Agnes Trawny. Sąd uznał, że lokale zastępcze obu rodzinom się nie należą, m.in. dlatego że dorośli członkowie obu rodzin mają dochody - pracują lub są na emeryturze. Trawny odzyskała gospodarstwo w Nartach, które jest jej ojcowizną, wyrokiem Sądu Najwyższego w grudniu 2005 r. Zgodnie z ustawą o ochronie praw lokatorów, Moskalikowie i Głowaccy mogli mieszkać w Nartach do 13 grudnia 2008 roku. Ponieważ do tej pory nie wyprowadzili się dobrowolnie, Trawny założyła im sprawę o eksmisję.