- Proszę odnajdźcie ją. Ma pięć lat i ktoś ją ukradł - tak dramatyczny telefon odebrali o czwartej rano policjanci z posterunku w Dorohusku. Po chwili okazało się, że zaginiona ma czarno białe plamy i wszystko wyjaśniające imię "Krasula"
Policjanci zapewniają nie ważne czy to chomik, kura, krowa czy cokolwiek innego. Jeśli istnieje podejrzenie kradzieży, to trzeba szukać. Zastępy funkcjonariuszy przeczesały więc łąki w okolicach Dorohuska. Szukali wszędzie krowy. Nie znaleźli. Po Krasuli został tylko zerwany łańcuch i gdy wszystko wskazywało na porwanie, a policja bezradnie rozkładała ręce, bohaterka sama wróciła ze spaceru. Powstaje jedynie pytanie w jaki sposób i gdzie Krasula ukrywała się przed stróżami prawa?