Amerykańscy eksperci badają skutki wycieku radioaktywnego w elektrowni Three Mile Island w Pensylwanii. Według wstępnych doniesień, nie ma zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi.
Fot. TIM SHAFFER Reuters
Elektrownia Three Mile Island
Niewielki wyciek zauważono w sobotę, wewnątrz budynku elektrowni. Przebywało tam wówczas około 150 pracowników.
Niektóre osoby zostały napromieniowane, dawka była jednak ponad stukrotnie niższa niż roczny limit bezpieczeństwa - powiedział rzecznik Komisji Regulacji Energii Atomowej. Operator elektrowni, firma Exelon zapewniła jednocześnie, że nikomu poza elektrownią nic nie grozi.
Według ekspertów wyciek mógł być konsekwencją trwających od kilku tygodni prac remontowych.
Three Mile Island kojarzy się w USA przede wszystkim z wypadkiem z 1979 roku, gdy nastąpiło częściowe stopienie rdzenia w jednym z reaktorów. Choć nikt wtedy nie ucierpiał, zdarzenie to opisywane jest jako najpoważniejszy wypadek w historii amerykańskiej energetyki jądrowej. Przyczynił się on do spowolnienia budowy nowych reaktorów.