CBA utworzyło specjalne subkonto, na którym zbiera pieniądze odsyłane przez swojego byłego szefa Mariusza Kamińskiego - podaje RMF FM. Nowe kierownictwo uważa, że wciąż jest on pracownikiem CBA, dlatego wypłaca mu wynagrodzenie.
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Szef Prokuratury z Rzeszowa, która postawiła zarzuty Mariuszowi Kamińskiemu, miał awansować. Zabrakło podpisu
Chodzi o połowę pensji, ponieważ Kamiński został zawieszony. W tym tygodniu do sądu trafi wniosek o rozstrzygnięcie sporu.
RMF FM podaje również, że jeszcze w tym tygodniu do sądu wpłynie też inny wniosek byłego szefa Biura: zażalenie na odwołanie go z funkcji.
Kamiński nie złożył wypowiedzenia, bo uważa, że nie jest już funkcjonariuszem CBA. Jednak w grę mogą wchodzić też pieniądze. - Gdy następuje to na jego wniosek, on rezygnuje z pracy, zgodnie z ustawą, zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem nie przysługuje mu żadna odprawa - wyjaśnia Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA.
Jak ustaliło radio RMF FM, odprawa Kamińskiego plus odkładana pensja mogą dać razem nawet ponad sto tysięcy złotych.
Sam Kamiński twierdzi, że nie chodzi mu o pieniądze. - Chodzi o zasadę. Ja zostałem zwolniony. Nie aspiruję do tej odprawy. Żadne pieniądze po 13 października nie należą mi się i nie rozumiem, dlaczego stworzono jakieś specjalne konto - mówi.