Związkowcy kontra premier. Postępowania nie będzie, bo źle podpisali doniesienie

Łukasz Konarski Radio TOK FM
23.11.2009 , aktualizacja: 23.11.2009 12:17
A A A Drukuj
Sąd przyznał rację prokuraturze, która odmówiła wszczęcia postępowania wobec Donalda Tuska. Według związkowców ze Stoczni Gdańskiej premier miał działać na szkodę firmy. Śledztwa nie będzie, bo... związkowcy nieprawidłowo podpisali wniosek. - Polskie prawo jest chore - mówił po decyzji sądu Karol Guzikiewicz.

fot. Rafal Malko / AG
"Okrojona" debata związkowców Stoczni Gdańskiej i premiera. 18 maja 2009 r.
Z przepisów wynika, że wniosek do prokuratury powinny zgłosić dwie osoby reprezentujące zarząd stoczniowej "Solidarności". Na wniosku złożonym przez związkowców był tylko podpis wiceprzewodniczącego Karola Guzikiewicza. - "Solidarność" Stoczni Gdańskiej nie była należycie reprezentowana, z uwagi na brak drugiego podpisu. Sąd postanowił zażalenie oddalić i utrzymać w mocy zarządzenie prokuratora - uzasadniała decyzję sędzia Monika Laskowska.

"Jest presja polityczna na sędziów"

Argumentów prokuratury i sądu nie rozumie Guzikiewicz. - Polskie prawo jest chore. W Polsce jest chora demokracja - grzmiał po ogłoszeniu decyzji sądu. - Premier dzisiaj jest nietykalny, mimo iż sprawa dotyczy 700 milionów złotych. Czas najwyższy by zajął się tym prokurator generalny. Widać jest presja polityczna na sędziów - dodał wiceprzewodniczący stoczniowej "S".

Związkowcy rozważają kolejne złożenie wniosku do prokuratury, tym razem podpisanego prawidłowo.

Działacze ze Stoczni Gdańskiej oskarżyli premiera, że w majowej debacie telewizyjnej zawyżył wysokość pomocy publicznej, która trafiła do zakładu. Donald Tusk mówił o 600-700 mln zł. Według związkowców pomoc wyniosła 80 mln zł, a pomocy efektywnej było zaledwie 33 mln zł.



Podziel się