Prezydent chce swojego człowieka na czele nowego "superurzędu"?

awe
22.11.2009 , aktualizacja: 23.11.2009 09:30
A A A Drukuj
Prezydent Lech Kaczyński chce mieć wpływ na obsadę urzędu prokuratora generalnego - informuje "Newsweek". Stara się, aby tę funkcję objęła zaufana mu osoba. Nowy prokurator generalny ma mieć ogromne uprawnienia. Praktycznie przejmuje kontrolę nad całym systemem organów ścigania w Polsce, a do tego przez sześć lat jest nieusuwalny ze stanowiska.
Lech Kaczyński
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Lech Kaczyński
Kto zostanie nowym prokuratorem generalnym? Rozstrzygnie się wkrótce. 30 listopada mija bowiem termin zgłaszania kandydatur do konkursu na to stanowisko.

Chętnych do objęcia wpływowej funkcji ma oceniać Krajowa Rada Sądownictwa. Decydujący głos co do wyboru kandydata ma jednak prezydent. "Newsweek" twierdzi, że Lech Kaczyński lobbuje, by jedna z osób miała poglądy zbliżone do jego własnych. Jak ustalił tygodnik prezydencką kandydatką jest prokurator Ewa Koj z katowickiego IPN. Sama zainteresowana nie chce komentować sprawy. - 30 listopada mija termin zgłoszeń. Wtedy okaże się, kto kandyduje na to stanowisko - wymijająco odpowiedziała w rozmowie z portalem Gazeta.pl.

Nietykalny, nieusuwalny

Na czym polegają ogromne uprawnienia prokuratora generalnego? Będzie miał prawo mianowania 11 szefów prokuratur apelacyjnych, 45 szefów prokuratur okręgowych i 360 szefów prokuratur rejonowych. Może również kontrolować postępowania prowadzone przez policję i służby specjalne, które działają poza nadzorem prokuratury. To de facto daje mu kontrolę nad całym systemem organów ścigania w Polsce.

Prokurator generalny jest także urzędnikiem, któremu prawo gwarantuje niemal całkowitą nietykalność. Nie będzie go można aresztować, z wyjątkiem ujęcia na gorącym uczynku. Jednak w takiej sytuacji prezydent może wnieść o jego zwolnienie. Kadencja na tym urzędzie trwa sześć lat, a usunięcie z funkcji jest praktycznie niewykonalne.

Podziel się