Tusk chce zmienić konstytucję Profesor Zdzisław Krasnodębski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, ocenił, że propozycje ustrojowe Tuska - wobec małych szans na ich realizację - służą raczej umocnieniu wizerunku premiera, zaś dla PO, wobec przewagi w parlamencie, są strategią bezpieczną, bez politycznego ryzyka. Pomysł wyboru prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe i zmniejszenia jago prerogatyw socjolog uznał za chybiony, opowiedział się natomiast za odchudzeniem Sejmu i Senatu.
- Sądząc po reakcji różnych środowisk politycznych, propozycja premiera została przyjęta bardzo sceptycznie i raczej nie ma szans na jakąkolwiek realizację (...). Raczej można to odczytywać jako rozpoczęcie własnej kampanii prezydenckiej - powiedział prof. Krasnodębski.
Prof. Konarski: Nie zgodzi się opozycja i PSL Politolog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, prof. Wawrzyniec Konarski uważa, że zmiany w konstytucji proponowane przez premiera Donalda Tuska są "zabójcze" dla PSL; nie ma też szans na poparcie ich przez opozycję.
- W obecnym stanie spraw opozycja jest generalnie słaba, ale nie na tyle słaba, by nie przeciwstawić się propozycjom tego typu, zgłaszanym przez rząd - powiedział.
Ocenił, że w polskich realiach propozycja ta jest koniunkturalna, ponieważ w ramach systemu mieszanego będą zyskiwały największe partie.
Prof. Markowski o strategii Tuska Prof. Radosław Markowski, politolog z PAN i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, ocenia, że jeśli nie uda się przeprowadzić zmian ustrojowych, Donald Tusk będzie startował w wyborach prezydenckich w dotychczasowej formule. Jeżeli natomiast zmiany udałoby się wdrożyć i prezydent byłby wybierany przez Zgromadzenie Narodowe, to wtedy najprawdopodobniej Tusk się zastanowi czy woli pozostać premierem czy też pełnić funkcję prezydenta w nowej formule.
- Wszystko jest możliwe. Konstytucja i prawo wyborcze są tworami ludzkimi, a nie boskimi - powiedział Markowski pytany czy propozycje zmian jakie przedstawił Donald Tusk są możliwe do przeprowadzenia. Dodał, że jeżeli dodatkowo okazałoby się, że Polacy w referendum zdecydowaliby, że nie chcą wybierać, tak jak dotychczas prezydenta w wyborach powszechnych, to "dlaczego by nie". - Polaków można by łatwo przekonać do likwidacji prezydentury w obecnej postaci, gdyby pokazać ile Urząd Prezydencki z setkami etatów nas wszystkich kosztuje i jak niewiele wnosi do jakości polskiej polityki - zauważa profesor.
Prof. Kik: Polscy politycy nie są gotowi na taką zmianę Politolog prof. Kazimierz Kik uważa, że zaproponowane przez premiera Donalda Tuska propozycje doprowadziłyby do zmiany jakości klasy politycznej. Ale - zdaniem Kika - w tej chwili jest ona niegotowa na taką zmianę.
- Jako obywatel podpisuję się dwiema rękoma pod wszystkimi zmianami, trzymam za premierem kciuki w tej dziedzinie, ale uważam, że klasa polityczna jest do tego niegotowa - powiedział Kik. Jednak zdaniem Kika zaproponowane zmiany są "absolutnie nierealne w tej konfiguracji sił parlamentarnych".
Jego zdaniem, na szczególną uwagę zasługuje propozycja dotycząca ordynacji. - Dotychczasowa ordynacja proporcjonalna prowadziła do tzw. ilościowego charakteru polskiej klasy politycznej, było to ilościowe dokooptowywanie ludzi do elit politycznych. Teraz byłaby to raczej rywalizacja osobowości, autorytetów, jakości. W efekcie zmieniłby się skład parlamentu, nastąpiłoby przejście z ilości na jakość. Jeśli popatrzymy na to, co jest dzisiaj pojmowane jako jeden z najsłabszych elementów polskiej demokracji, to jest to jakość polskiej klasy politycznej - ocenił politolog.
- Bez wątpienia jednym z głównym motywów leżących u genezy tych propozycji było, aby to nie opozycja wskazywała tematy i problemy do dyskusji politycznej w okresie kampanii wyborczej, ale premier - dodał.