Poseł pytany czy
PSL będzie skłonne poprzeć zmiany w konstytucji, odparł, że nie wie. Jak mówił, na razie są one zarysowane w oderwaniu od całości ustrojowej państwa. - Czekamy na konkrety premiera, żeby wskazał z jakimi siłami politycznymi chce realizować rozstrzelone postulaty - powiedział PAP.
Wielki pomysł co trzy dni - Dla mnie jest to kolejne - do tego się już przyzwyczaiłem - rzucanie co trzy dni wielkich pomysłów, które wypalają się po dwóch tygodniach - mówił. - Na etapie rozpoczęcia wielkiej, medialnej kampanii roku 2010-2011 premier przebija wszystkich i wszystko - dodał. Piechociński zaznaczył, że on sam nie aprobuje takiego sposobu uprawiania polityki.
Poseł uważa, że za słowami premiera nie pójdą żadne kroki. - To jest klasyczne rzucenie opinii publicznej nowych, oczekiwanych tematów, w których zyskuje sam Donald Tusk oraz PO, w oderwaniu od realnych problemów kraju - mówił.
Piechociński zaznaczył, że premier, mówiąc o zmniejszeniu liczby posłów i senatorów, wpisał się w akcję prowadzoną przez tabloidy. - Widać (premier) jest bardzo przywiązany do bliskiej łączności z mediami tabloidalnymi - ocenił.
Premier Donald Tusk powiedział w sobotę, że - w ramach propozycji zmian w konstytucji - będzie nakłaniał partie polityczne do poważnej rozmowy o zmniejszeniu wielkości obu izb - Sejmu i Senatu. Opowiada się też za wyborem senatorów w okręgach jednomandatowych, a posłów - według ordynacji mieszanej.
Według pomysłu premiera, prezydenta wybierałoby Zgromadzenie Narodowe; prezydent nie powinien też mieć prawa weta.