W Lublinie pies groźnej rasy dotkliwie pogryzł kobietę. Amstaff prawdopodobnie przez okno sam uciekł z mieszkania na parterze i biegał po osiedlu. Policja zastrzeliła zwierzę.
51-letnia kobieta wyszła na spacer ze swoim bokserem w lubelskiej dzielnicy Czuby. Po drodze wstąpiła do sklepu, a pupila przywiązała do barierki. Nagle usłyszała głos gryzących się psów.
Gdy próbowała je rozdzielić, amstaff rzucił się na nią i dotkliwie pogryzł. Ofiara z ranami nóg i rąk trafiła do szpitala. Policjanci po kilkunastu minutach ustalili właściciela groźnego zwierzęcia. Z jego relacji wynika, że pies uciekł z domu przez okno. Był oczywiście bez smyczy i bez kagańca.
Policjanci uznali, że nie dadzą rady złapać psa bez pomocy broni. Jeden z funkcjonariuszy zastrzelił zwierzę. Zakrwawione ciało amstaffa zakrył pudłem, by nie widzieli go przechodnie. Potem zwłoki psa zabrali pracownicy schroniska dla zwierząt.
Właścicielowi grozi kara grzywny za to, że nie przypilnował swojego psa. Może też ponieść odpowiedzialność za uszkodzenie ciała poszkodowanej kobiety, wtedy kara jest o wiele surowsza bo do dwóch lat więzienia.