Dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery. Taki wyrok usłyszało małżeństwo fałszywych ginekologów z Lublina, które w internecie handlowało lekami poronnymi. Mężczyzna ma także dwuletni zakaz wykonywania zawodu ratownika medycznego.
Małżonkowie od początku przyznawali się do winy i kilka dni temu postanowili dobrowolnie poddać się karze. Dzięki temu nie trzeba było przeprowadzać postępowania dowodowego i proces zakończył się już po pierwszej rozprawie.
W uzasadnieniu wyroku sędzia Piotr Łaguna wyjaśniał, że oprócz więzienia mężczyzna musi ponieść dodatkowe konsekwencje. - Zawód ratownika medycznego, który wykonywał, wymaga tego by pomagać ludziom. Oskarżony swój zawód wykorzystywał w zupełnie innym celu - argumentował sędzia.
Sprawa wyszła na jaw w 2008 roku. Dawid M. pracował jako ratownik medyczny w jednym z lubelskich szpitali. Według ustaleń śledczych kradł recepty. Potem kupował środki poronne w aptekach i wraz z żoną sprzedawali je z zyskiem. Oboje przedstawiali się jako ginekolodzy. Za zestaw pigułek brali nawet tysiąc złotych. Proceder trwał blisko rok. W trakcie śledztwa okazało się, że przeprowadzili około 50 transakcji. Dwie kobiety zażyły tabletki, jednak do poronienia nie doszło, bo dawki leku były zbyt małe. Oskarżeni odpowiadali z wolnej stopy, ale nie pojawili się na odczytaniu wyroku