Zbigniew Chlebowski głosował wczoraj ws. ustawy hazardowej, choć faktycznie nie było go w Sejmie. Tak wynika z sejmowych dokumentów. Jak to możliwe? Okazuje się, że jego karty użyła jedna z posłanek PO, która tłumaczyła się roztargnieniem. - Kartę pożyczył mi klub, bo zapomniałam swojej - mówiła. Tymczasem Joachim Brudziński sprawę nazywa skandalem.
- Tego dnia zapomniałam swojej karty i poprosiłam klub o zastępczą - przyznała w rozmowie z "Rzeczpospolitą" posłanka Krystyna Skowrońska. Okazało się, że karta była zarejestrowana na Zbigniewa Chlebowskiego, o czym posłanka przekonała się po 20 głosowaniach. Skowrońska twierdzi, że zgłosiła sprawę do sekretariatu klubu, a tam karta została przerejestrowana.
Tymczasem poseł PiSJoachim Brudziński ocenił sprawę w kategoriach skandalu i to "nie małego".
- Poseł może głosować tylko w swoim imieniu - stwierdził w TVN24. Przypomniał przy okazji, że posłance mogą grozić poważne konsekwencje.
- Mieliśmy taką sytuację już kilka lat temu, zamieszani w nią byli politycy SLD. Skończyło się to chyba wtedy odebraniem immunitetu - powiedział Brudziński. - Pani Skowrońska będzie musiała się z tego wytłumaczyć - dodał.