Rogozin atakuje Sikorskiego, mówi o "politycznych karłach"

asz, PAP
20.11.2009 , aktualizacja: 20.11.2009 14:07
A A A Drukuj
Dmitrij Rogozin Fot. Virginia Mayo AP Dmitrij Rogozin
- Sikorski nie potrafi znaleźć sobie miejsca, bo na czele NATO stanął Anders Fogh Rasmussen, co poprawiło atmosferę w relacjach Sojuszu z Moskwą - mówił ambasador Rosji przy NATO. Dmitrij Rogozin dodał, że do "nogawki Rasmussena przyczepiła się wielka liczba politycznych karłów".
Radosław Sikorski
Fot. Tymon Markowski / AG
Radosław Sikorski
Rosyjski dyplomata poczynił te uwagi, komentując na łamach dziennika "Izwiestija" środowe oświadczenie Sojuszu, w którym ten wyraził zaniepokojenie z powodu rosyjsko-białoruskich manewrów wojskowych, przeprowadzonych we wrześniu w pobliżu granic Polski. NATO podkreśliło, że ćwiczenia te nie pasowały do obserwowanej poprawy w stosunkach politycznych i we współpracy między Sojuszem a Rosją.

"Polska strona urządziła spektakl"

Rogozin odrzucił te zarzuty, podkreślając, że Rosja jeszcze w lipcu za pośrednictwem swojego przedstawiciela wojskowego w Brukseli przekazała NATO wszystkie niezbędne informacje na temat planowanych manewrów. - Wtedy nikt nie miał żadnych pytań. Jednak we wrześniu strona polska urządziła spektakl na ambasadorskim posiedzeniu Rady Rosja-NATO - oznajmił ambasador.

Rogozin podkreślił, że były to "absolutnie rutynowe ćwiczenia". - O wszystkim naszych partnerów zawczasu poinformowaliśmy. Nie powinni mieć żadnych powodów do obaw. Rosja nikomu nie zagraża. Podobnie jak NATO - mam nadzieję - nie zagraża nam - powiedział.

Dyplomata zauważył, że z chwilą przejęcia sterów w Sojuszu przez nowego sekretarza generalnego w relacjach między NATO a Rosją "powstała atmosfera głębszej współpracy". - Niektórzy członkowie Sojuszu przyjęli to z entuzjazmem. Wszelako są i tacy, którzy nie znajdują sobie miejsca - ocenił.

"Sikorski zachowuje się dziwnie"

Zdaniem Rogozina "dziwnie zachowuje się przede wszystkim szef polskiego MSZ Sikorski, który nie zdołał przekonać kolegów, iż to właśnie on powinien zasiąść w fotelu nowego sekretarza generalnego". - Myślę, że człowiekowi jest po prostu przykro i że próbuje on teraz znaleźć jakieś nowe nisze. Ćwiczy rolę "łowczego" - powiedział.

Rosyjski ambasador oświadczył, że Moskwa popiera pragmatyczne podejście Rasmussena do stosunków NATO z Rosją. - Rasmussen jest politykiem, a nie urzędnikiem. Bardzo dobrze, że tak jest. Jednak do jego nogawki przyczepiła się wielka liczba politycznych karłów, którzy nie dają mu szerokim krokiem iść naprzód - powiedział.



Sikorski "zaniepokojony"

Ćwiczenia "Zachód-2009" były jednymi z największych manewrów rosyjsko-białoruskich od rozpadu ZSRR. Ich celem było przećwiczenie współdziałania armii Rosji i Białorusi w odpieraniu agresji z kierunku zachodniego. Sikorski oświadczył 12 listopada, że rosyjskie manewry w pobliżu polskiej granicy są niepokojące. Minister wystosował w tej sprawie list do sekretarza generalnego NATO. Sikorski napisał, że Polska jest zaniepokojona ofensywnym charakterem rosyjskich manewrów. List został wystosowany przed spotkaniem ministrów spraw zagranicznych Sojuszu, do którego dojdzie w dniach 3-4 grudnia w Brukseli.

Sikorski, pytany przez media, nie chciał mówić o szczegółach. - Korespondencja pomiędzy ministrem spraw zagranicznych a sekretarzem NATO nie ma charakteru publicznego. Natomiast nie jest tajemnicą, że manewry tak blisko naszych granic nas niepokoją - zaznaczył.

- Chcemy mieć z Rosją jak najlepsze stosunki, ale mamy filozofię +jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie+. Gdy wykonujemy nawzajem przyjazne gesty, jest miło, a wtedy gdy Rosja takie manewry przy naszych granicach odbywa, to nas niepokoi i naturalnie Sojusz o tym zawiadamiamy i domagamy się, aby Sojusz wziął to pod uwagę w swoich działaniach. (...) My też ćwiczymy, ale sądzę, że Sojusz powinien te wrażliwości stosunkowo nowych krajów członkowskich brać pod uwagę - ocenił Sikorski.

Podziel się