Według policji gang porywał ludzi z bocznych dróg, kusząc ich perspektywą pracy. Potem zabijali ich, sprzedając tłuszcz po 15 tysięcy dolarów za litr. Pozostali członkowie grupy, w tym dwóch Włochów, pozostaje na wolności i jest poszukiwanych.
Według śledczych gang może być odpowiedzialny za zaginięcie ponad 60 osób w regionie. Podczas konferencji prasowej w Limie policjanci pokazali dziennikarzom dwa pojemniki z ludzkim tłuszczem, oraz zdjęcia jednej z domniemanych ofiar.
Policja podejrzewa, że ludzki tłuszcz i tkanka były sprzedawane firmom farmaceutycznym z Europy, jednak - jak podkreślono na konferencji - dowodów na taki handel brak, są tylko poszlaki.
"Międzynarodowa siatka handlująca ludzkim tłuszczem" Mimo, że nie ma bezpośrednich dowodów na uwikłanie w zbrodniczy proceder europejskich firm, generał Felix Burga, szef kryminalnych w Peru, mówi jasno: "śledztwo wykryło międzynarodową siatkę handlującą ludzkim tłuszczem do produkcji kosmetyków i leków". Pierwsza osoba w tej sprawie została zatrzymana na początku listopada na przystanku autobusowym w Limie podczas przewożenia transportu.
Agencja Associated Press podaje, powołując się na pułkownika Jorge Mejię, że jeden z zatrzymanych zeznał, iż szef gangu prowadził tego rodzaju proceder od kilkudziesięciu lat. Domniemani kupujący tłuszcz także są poszukiwani przez policję.
W serwisie policyjni.pl także: Największa w Polsce plantacja konopi indyjskich w... szkole [ZDJĘCIA]