"Rysiek" załatwiał z "Mirem" i "Zbyszkiem" jeszcze jedną sprawę. Przetargu

mar
19.11.2009 , aktualizacja: 19.11.2009 21:42
A A A Drukuj
Ryszard Sobiesiak wpływał na polityków PO Mirosława Drzewieckiego i Zbigniewa Chlebowskiego, by wsparli jego plany ws. przetargu na dzierżawę wyciągu narciarskiego na Polanie Sosny w Niedzicy. Chodziło o pozostawienie na stanowisku osoby odpowiedzialnej za decyzję ws. dzierżawy. Plan Sobiesiaka powiódł się.
Ryszard Sobiesiak
Fot. Krzysztof Rak / AG
Ryszard Sobiesiak
Marcin Rosół, b. doradca Mirosława Drzewieckiego
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Marcin Rosół, b. doradca Mirosława Drzewieckiego
RAPORTY
Sprawę opisuje serwis tvp.info zamieszczając też zapisy rozmów głównych bohaterów.

Z materiału wynika, że Sobiesiak chciał konkretnego wyniku przetargu na dzierżawę wyciągu w Niedzicy. Należy on do Zespołu Elektrowni Wodnych w Czorsztynie - spółki Skarbu Państwa, która prowadzi też działalność turystyczną (hotele, pensjonaty) na terenie wokół Zamku Czorsztyńskiego.

Za przetargi w Elektrowniach odpowiedzialny był Lech Janczy powiązany z lokalnym biznesmenem Andrzejem Stochem, który z kolei jest kolegą Sobiesiaka. Obu interesowało pozostawienie Janczego na stanowisku, a ten latem dostał wypowiedzenie i do końca września miał odejść z Elektrowni. A wynik przetargu miał być ogłoszony 12 października.

Stoch i Sobiesiak zaczęli więc - co wynika ze stenogramów rozmów - zabiegać u Chlebowskiego i Drzewieckiego, by wpłynęli na cofnięcie decyzję o odwołaniu Janczego. 22 września Sobiesiak spotkał się nawet w tej sprawie z Drzewieckim w warszawskim hotelu Radisson - choć b. minister sportu tuż przed swoją dymisją zaprzeczał, by w tym czasie w ogóle widział się z Sobiesiakiem.

"Powiedziałem Zbyszkowi, że rozłożysz to wszystko"

Z zapisów rozmów wynika, że biznesmeni byli bardzo zdenerwowani brakiem pośpiechu ze strony polityków. Sobiesiak mówił nawet Janczemu, że groził Chlebowskiemu: - Ja powiedziałem Zbyszkowi, że ty tego nie zostawisz. Jak cię nie przywrócą z powrotem, to będziesz k... , Rozłożysz to wszystko, bo masz papiery i pokażesz im, k... , jak oni tam rządzą.

- I bardzo dobrze, bo tak by się stało, to nie jest sztuka, żeby rozrabiać tylko moSna wtedy pchnąć. Mam nadzieję, że tak się teraz stanie - Janczy na to (interpunkcja - red.).

Mimo ponagleń ze strony Sobiesiaka, do 29 września politycy nie dali jednoznacznej odpowiedzi, że Janczy zostaje na stanowisku. Ze stenogramów wynika, że on sam i biznesmeni bardzo się tym denerwowali. Oto fragment rozmowy Stochy z Sobiesiakiem:

Sobiesiak: - No, wczoraj byłem, bo ja jestem w Warszawie, wiesz, tam... o jedenastej tam dzwoniłem do tego... no zobaczymy, ten pacan powiedział, że to już powinno być zrobione, a nie jest. (...) No nie wiem, zobaczymy, ja ich opierdoliłem, ale jeszcze z 10 dni zostało, nie?

Stocha: - To jest jedna sprawa, a druga sprawa to że tam wszystko się dobrze poukładało, tam gdzie Leszek powiedział, nie...

"Szybka kawa" z Rosołem

Na ok. dwa tygodnie przed terminem decyzji przetargowej Sobiesiak zwrócił się do Marcina Rosoła, prawej ręki ministra Drzewieckiego i szefa jego gabinetu. Tej samej osoby, która zajmowała się sprawą zatrudnienie jego córki w Ministerstwie Sportu (w rozmowie ws. Janczego Sobiesiak pyta nawet "Marcina " o "Magdę").

29 września spotkali się na szybkiej kawie w budynku ministerstwa. A 12 października Janczy odpowiadał za wydanie decyzji przetargowej.

Postępowanie wygrała spółka Action Sports Consulting z Krakowa. Założona - jak czytamy w serwisie TVP Info - na kilka dni przed rozpoczęciem postępowania przetargowego, bez wpisu w KRS.

Nie będzie jednak dzierżawić wyciągu, bo... nie wpłaciła na czas zaliczki i prawo dzierżawy przekazano drugiej firmie startującej w przetargu Czorsztyn-Ski. Jej właściciel Dariusz Pietruszka - wg TVP Info - "zna się dobrze" z Janczm. Choć nie będzie dzierżawić wyciągu, to... zrobiono go menadżerem w firmie Czorsztyn-Ski.

Podziel się