Listonosze i inni pracownicy poczty nie chcą na temat protestu rozmawiać. Mają zakaz wypowiadania się dla mediów.
Bardziej rozmowny jest Piotr Moniuszko, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Poczty: - Premia to 200-300 zł , ale przy naszych skromnych zarobkach to dużo, dlatego listonosze przed świętami zamiast pracować na 200 proc., wezmą zaległe urlopy.
Taki protest nie byłby organizowany przez żadne związki. - Jeśli do niego dojdzie, to będzie to spontaniczna akcja ludzi, którzy nie czują się zmotywowani do pracy. Z drugiej strony pocztowcy nie chcą działać na szkodę klientów zwłaszcza przed świętam- dodaje Moniuszko.
Zarząd Poczty Polskiej podjął decyzję o niewypłaceniu premii za październik ze względu na złą sytuację finansową firmy. - Po pierwszych trzech kwartałach Poczta Polska miała 185 milionów złotych strat - informuje Krzysztof Wyderka, rzecznik oddziału regionalnego Poczty Polskiej w Katowicach.
I dodaje: - Regulamin premiowania pozwala na taki krok.
Jeśli pracownicy nie otrzymają premii za listopad, Wolny Związek Zawodowy Pracowników Poczty wejdzie w spór zbiorowy z pracodawcą.
Jak dowiedział się reporter
radia TOK FM, również pozostałe związki działające w firmie chcą wejść w spór zbiorowy. Oprócz premii chodzi o zapowiedziane na przyszły rok zwolnienia. W przyszłym tygodniu podczas zjazdu w Warszawie Związek Zawodowy Pracowników Poczty (największy związek w spółce , liczący ok. 20 tys. członków) podejmie decyzję w tej sprawie.