Naukowcy po przebadaniu 15 tys. Hiszpanów dowiedli, że im więcej mężczyźni piją alkoholu, tym mniejsze jest ryzyko, że wystąpią u nich choroby serca. Dla osób, które średnio dziennie piją do jednej miarki wódki - 25 ml - ryzyko zachorowań spada o ponad jedną trzecią. A te, które wypijają od 75 ml do 250 ml o połowę. Skuteczność "alkoholowej terapii" nie ma związku z tym, w jakiej formie pije się alkohol - piwa, wina, czy wódki. Jednak mieszanie różnych trunków wzmacniało ten efekt.
Wśród badanych kobiet nie wystąpiły takie same zależności, co u mężczyzn. Naukowcy tłumaczyli to tym, że organizm kobiecy inaczej przyswaja alkohol i z tego powodu u nich picie alkoholu nie chroni serca.
Dobry cholesterol Przyczyna takiego działania alkoholu nie jest znana. Naukowcy podejrzewają, że ma to związek z tym, że alkohol zwiększa poziom "dobrego cholesterolu" - lipoproteiny wysokiej gęstości (HDL). Powstrzymuje on "zły cholesterol" - lipoproteiny niskiej gęstości (LDL) - przed osadzaniem się na ściankach arterii, co powoduje m.in. choroby serca.
1,8 mln zgonów rocznie Naukowcy ostrzegają jednak, że nadmierne picie alkoholu szkodzi całemu organizmowi, w tym i sercu. - Serce jest tylko jednym z organów ciała. Alkohol może mu zapewnić pewną ochronę. Ale nadużywanie może uszkodzić wątrobę, mózg czy nerki - mówi kardiolog Cathy Ross. Podkreślają również, że co roku z powodu chorób, których przyczyną jest alkohol, umiera 1,8 mln ludzi. Natomiast brytyjska fundacja zajmująca się pomocą ludziom po zawale serca przypominają, że osoby nadużywające alkoholu są trzy razy bardziej narażone na tę chorobę.