Terapeuci przyznają, że dzieje się tak od chwili, gdy media głośno zaczęły mówić o aferze hazardowej. A gdy premier Donald Tusk publicznie zapowiedział, że ograniczy hazard, telefony w ośrodkach odwykowych zaczęły się urywać. - Od tamtej pory jest ich bardzo dużo, po kilkanaście dziennie. A wcześniej tylko od czasu do czasu ktoś pytał o taką terapię - przyznaje pracownik ośrodka Detoksykacji i Terapii Uzależnień "Dromader" w Piasecznie. - U nas, poszukujących pomocy jest nawet dwukrotnie więcej. Często też dzwonią i piszą do nas zaniepokojone rodziny - potwierdza Edyta Dragun z Centrum Terapii i Profilaktyki Uzależnień "Wspólna Droga" w Warszawie.
Podobnie jest w Centrum Psychologiczno - Terapeutycznym "Tęcza" w Krakowie. Jak przyznaje Renata Borysiak, szefowa zespołu terapeutów zainteresowanych leczeniem w jej placówce jest o połowę więcej niż jeszcze miesiąc temu. I są to nie tylko bywalcy kasyn, ale i zwykli gracze na powszechnie dostępnych automatach. - Jednak jedna reguła pozostała taka sama. Wielu z tych, którzy do nas się zgłaszają szybko rezygnuje z terapii. Takie leczenie jest bardzo trudne. Nie wystarczy jedno spotkanie w miesiącu, a niektórzy tak właśnie to sobie wyobrażają - tłumaczy Renata Borysiak.
"Polacy więcej wiedzą o hazardzie" Terapeuci cieszą się z większego zainteresowania ich terapiami. Bo jak podkreśla Edyta Dragun z ośrodka "Wspólna Droga" problem nałogowego hazardu jest coraz większy i trzeba go jak najszybciej rozwiązać. - Do niedawna był marginalny. Sytuacja zaczęła się diametralnie zmieniać w momencie upowszechniania gier zwłaszcza tych, które nie wymagają pozornie dużych nakładów finansowych - zauważa.
Co zatem sprawiło, że więcej nałogowych hazardzistów myśli o leczeniu? Socjolog dr Tomasz Sobierajski z Uniwersytetu Warszawskiego ten trend tłumaczy większą wiedzą Polaków o tym, czy jest hazard i uzależnienie od niego. - Paradoksalnie stało się to dzięki temu, że media tak często ostatnio mówią o aferze hazardowej czy nowej ustawie o grach. Do tej pory wielu Polakom hazard kojarzył im się z kasynem i dużymi pieniędzmi, a nie z automatami do
gry stojącymi np. na osiedlu - zauważa dr Sobierajski.
Setki tysięcy złotych na leczenie hazardzistów Ale sam odwyk jest kosztowny. Wzrost wydatków na leczenie uzależnionych od hazardu Polaków odnotowuje
Narodowy Fundusz Zdrowia. Jak wynika z jego danych w tym roku, od stycznia do września z nałogiem walczyło 1340 pacjentów. Na ich leczenie wydano już ok. 800 tys. zł. Tymczasem w zeszłym roku takich chorych było 948 i z
NFZ na ich terapię wydano 442 tys. zł. A jeszcze pięć lat temu tylko 389 pacjentów leczyło się z nałogowego hazardu. NFZ wydawał na ich leczenie niespełna 113 tys. zł.