Sprawa "Janosikowej" umorzona

prot, IAR, PAP
19.11.2009 , aktualizacja: 19.11.2009 11:26
A A A Drukuj
Doktor Fot. Paweł Piotrowski / AG Doktor "Janosikowa"
Sąd - ze względu na znikomą szkodliwość społeczną - umorzył sprawę lekarki Ilony Rosiek-Koniecznej, która wypisywała recepty bezdomnym i ubogim na podstawione osoby. Podkreślono fakt, że przemawiała za tym szczera i bezinteresowna chęć oskarżonej niesienia pomocy bezdomnym i najbiedniejszym.
Pani doktor mieszka z Jurkiem na 38 metrach kwadratowych w mrówkowcu na ósmym piętrze. Mieszkanie należy do spółdzielni. Jej dobytek to meble z lat 70., telewizor i DVD.
Fot. Paweł Piotrowski / AG
Pani doktor mieszka z Jurkiem na 38 metrach kwadratowych w mrówkowcu na ósmym piętrze. Mieszkanie należy do spółdzielni. Jej dobytek to meble z lat 70., telewizor i DVD.
Ilona Rosiek-Konieczna to lekarka z Krakowa, która stanęła przed sądem ponieważ bezprawnie wypisała ponad 2 tysiące - w pełni refundowanych recept - dla bezdomnych i ubogich. Były one wypisywane m.in. na rodziców lekarki - inwalidów wojennych. Za refundowane lekarstwa płacił Narodowy Fundusz Zdrowia, który stracił w ten sposób ponad sto tysięcy złotych.

Lekarka przed sądem przyznała się do wypisywania bezdomnym bezpłatnych recept, ale zaprzeczyła, by robiła to w celu wyłudzenia pieniędzy. Ze względu na motywy, jakimi się kierowała, prokuratura wniosła o nadzwyczajne złagodzenie kary i wymierzenie jej kary 12 miesięcy ograniczenia wolności w postaci obowiązku pracy na rzecz Fundacji, w której już działa. Obrońcy chcieli uniewinnienia oskarżonej. Koszty procesu pokryje Skarb Państwa.

Po prostu pomagać

Ilona Rosiek-Konieczna tłumaczyła w sądzie, że chciała tylko pomagać bezdomnym i ubogim. - Po prostu leczyłam bezdomnych. Nie wiedziałam nawet, ile kosztują lekarstwa, wszystkie wypisywałam w naglącej potrzebie na rzecz ludzi, których by nie było na nie stać. Teraz to bym inaczej zrobiła - mówiła w czasie procesu. Żaden ze świadków nie stwierdził, że Rosiek-Konieczna uzyskała jakiekolwiek korzyści ze swojej działalności.

"Dzięki niej mam pierwszy dom w życiu"

Zaczęła pomagać pod koniec lat 90., gdy przychodziło coraz do niej coraz więcej ludzi, których nie było stać na wykupienie recept. Zdecydowała się więc, wypisywać je na swoich rodziców, a następnie na innych pacjentów, którym przysługiwała refundacja.

- Jak przyszedł do mnie człowiek z organizmem wyniszczonym nędzą i alkoholem, a na dodatek miał nogi pokryte ranami, to mu nie mogłam tylko tych nóg opatrzyć i dać kilku witamin. Trzeba było go leczyć całego: serce, nerki, wątrobę, układ nerwowy. Na badania trzeba go było wysłać - mówił pani doktor kilka lat temu w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

Przeczytaj reportaż o "Janosikowej"

Osoby, którym pomagała określają ja mianem "świętej". - Byłam bezdomna, brudna, śmierdząca. Żyłam w kanałach. Nie miałam nic oprócz dowodu przypiętego agrafką do bluzki, a kiedy zachorowałam, przeganiano mnie jak psa. Pani doktor Rosiek przyjęła mnie jak człowieka. Dała leki, kazała wrócić. Za leczenie nie wzięła ani grosza. Dzięki niej przestałam pić, mam pierwszy dom w swoim życiu. Żyję! - mówi Małgorzata Kopacz, której lekarka pomagała.

Rosiek-Konieczna wraz z mężem prowadzi obecnie w Krakowie hostel dla bezdomnych, w którym mieszka ok. 30 osób. Wydaje też obiady dla kilkudziesięciu osób. Jej podopieczni korzystają z pomocy lekarskiej, a leki otrzymują z darów.

Podziel się