Boni, Rostowski, a może Bielecki? Kto po Tusku?

prot
19.11.2009 , aktualizacja: 19.11.2009 10:47
A A A Drukuj
Jan Krzysztof Bielecki, Michał Boni, Jacek Rostowski Fot. Robert Kowalewski / Wojciech Olkuśnik / Sławomir Kamiński Jan Krzysztof Bielecki, Michał Boni, Jacek Rostowski
Media spekulują, kto zostanie premierem, gdy Donald Tusk zostanie prezydentem. "Gazeta Wyborcza" twierdzi, że może nim być Jan Krzysztof Bielecki, "Dziennik Gazeta Prawna" sugeruje, że albo Michał Boni, albo Jacek Rostowski.
SONDAŻ
Kto powinien być następcą Donalda Tuska?

Jan Krzysztof Bielecki
Jacek Rostowski
Michał Boni
Grzegorz Schetyna
Bronisław Komorowski

"Medialny casting na premiera" - komentarz PolitBiura

"Dziennik Gazeta Prawna" podaje, że na czele rządu - po ewentualnym wygraniu wyborów prezydenckich przez Tuska - ma stanąć fachowiec. Ma to zapewnić spokój w rządzie, gdyż nie dojdzie do rywalizacji "politycznych" ministrów o to stanowisko. Jan Krzysztof Bielecki doradził to ponoć Tuskowi.

W tym wypadku kandydatury są dwie: Michał Boni i Jacek Rostowski. Za pierwszym przemawia to, że jest jednym z najlepszych ministrów finansów UE, a za drugim jego doświadczenie. Boni w polityce działa od początku lat 90., a teraz jest najważniejszym doradcą premiera.

Ponoć obaj już podejrzewają, że stanowisko po Tusku otrzyma jeden z nich i dlatego ostatnio zaczęli ze sobą konkurować. Przykładem miał być pomysł Rostowskiego - skrytykowany przez Boniego - żeby część pieniędzy z OFE lokować w ZUS-ie. Chociaż w tym przypadku mogło równie dobrze chodzić o zwykłą różnicę zdań, zwłaszcza że pomysł ten krytykowali eksperci.

Polityk, nie fachowiec



- W życiu mi to do głowy nie przyszło. Nie mam w ogóle takich ambicji, aspiracji, ani myśli - skomentował doniesienia dotyczące swojej osoby Michał Boni w Radiu Zet. Dodał, że "co pewien czas pojawiają się takie rewelacje" i - według niego - to tylko "zabawa".

Udowadnia, że premierem musi być polityk, a on czuje się fachowcem. - Premier musi mieć dobra relacje z parlamentem i jego wsparcie. To jest kluczowe - tłumaczy.

Premier po raz drugi

"Gazeta Wyborcza" z kolei - powołując się na nieoficjalne informacje krążące w PO - donosi, że następcą Tuska zostanie b. premier - Jan Krzysztof Bielecki. W wywiadzie dla tej gazety sugeruje on, że jego życiem często rządzi przypadek, więc wszystko może się zdarzyć. Mówi jednak też, że na razie przyszłość wiąże z biznesem.

- To są zupełnie nieuzasadnione sugestie czy pomysły. To jest takie trochę zabawianie się moim kosztem i równocześnie ubezwłasnowolnianie premiera Tuska i PO - mówił wczoraj w Radiu PIN Bielecki.

Trzech niedoszłych następców

Przed wybuchem afery hazardowej Tusk miał rzekomo zapowiedzieć, że jego następcą zostanie: Grzegorz Schetyna, Zbigniew Chlebowski lub Bronisław Komorowski. Dwóch pierwszych jest jednak mniej lub bardziej zamieszanych w tę aferę, a o Komorowskim mówi się, że ma zostać szefem PO. Poza tym nigdy nie był on w najbliższym kręgu współpracowników premiera.

Podziel się