Fot. Radosław Bugajski / Agencja GazetaZ roku na rok coraz więcej osób w Polsce traci prawo do decydowania o sobie
PRZEGLĄD PRASY: - Żeby przejąć czyjąś rentę lub mieszkanie, wysłać na leczenie psychiatryczne albo antyalkoholowe wystarczy niewygodną osobę ubezwłasnowolnić - czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej".
Z roku na rok coraz więcej osób w Polsce traci prawo do decydowania o sobie. Jeszcze w latach 80. ubezwłasnowolnionych było 20 tys. osób, a dziś jest ich już ponad 60 tys.
- To rzeczywiście ogromny wzrost - przyznaje w "DGP" specjalista od prawa karnego dr Teodor Bulenda. Zwraca on uwagę, że coraz więcej Polaków dobrze wie jak wykorzystać instytucję ubezwłasnowolnienia. Dr Bulenda wyjaśnia, że można kogoś zmusić do leczenia psychiatrycznego, alkoholika do walki z nałogiem czy narkomana odseparować od rodziny, ale można też posłużyć się ubezwłasnowolnieniem jak narzędziem. - Wtedy to zwykłe nadużycie - dodaje w "DGP" dr Bulenda.
On sam jako ekspert w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, sprawdzał, jak wygląda życie osób pozbawionych praw. Smutną normą jest to, iż osoba ubezwłasnowolniona mieszka w domu opieki, a w jego własnym mieszkaniu żyje opiekun prawny, zazwyczaj ktoś bliski.
Z badań Stowarzyszenia na rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym wynika, że co dziesiąty ubezwłasnowolniony nie miał aktualnego badania psychiatrycznego, a diagnoza stopnia upośledzenia dokonana została aż w 98 procentach przypadków na podstawie jednorazowego kontaktu z osobą ubezwłasnowolnioną - informuje gazeta.