Lekarz z wirusem A/H1N1 nie oddycha samodzielnie, jest w ciężkim, ale stabilnym stanie. Szczególną ostrożność powinna też zachować klinika kardiochirurgii we Wrocławiu, w której od kilku lat pracował zarażony lekarz. Jednak pomimo zapewnień dyrektora, na oddziale nie ma żadnych obostrzeń dla odwiedzających.
Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
U lekarza ze szpitala w Kępnie w Wielkopolsce potwierdzono obecność wirusa AH1N1. Jego stan jest ciężki.
Reporterce radiaTOK FM bez problemu udało się wejść na oddział, na którym jeszcze kilka dni temu przyjmował lekarz zarażony wirusem A/H1N1. - Nic tu nie mówią, żadnych obostrzeń - mówią pacjenci.
Pan Tadeusz jak co dzień odwiedził żonę.- Jest kilka dni po operacji. Przyniosłem jej obiad, czystą bieliznę. Bez żadnych problemów - kwituje.
Tymczasem sanepid apeluje: każdy, kto miał styczność z chorym lekarzem - czy to rodzina, współpracownicy, czy też pacjenci - muszą się teraz uważnie obserwować. - Jeśli pojawi się gorączka, kaszel, katar, biegunka, to ta infekcja może być związana z wirusem A/H1N1 - mówi Jacek Klakocar, szef wrocławskiego sanepidu.
Chory lekarz jest na intensywnej terapii
31-letni lekarz od kilku dni chodził przeziębiony. Ostatni raz na oddziale kardiochirurgii Szpitala Klinicznego nr 1 we Wrocławiu pracował w czwartek. W sobotę miał dyżur w szpitalu w Kępnie. Tam jego stan gwałtownie się pogorszył i trafił na intensywna terapię. Powikłania pogrypowe doprowadziły do obustronnego zapalenia płuc. Lekarz oddycha przez respirator.
Sanepid objął nadzorem epidemiologicznym rodzinę lekarza. Pobrano już od nich próbki i wymazy.
Dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 we Wrocławiu, Andrzej Zdeb zapewnia: - Zamknęliśmy oddział kardiochirurgii dla odwiedzających. Pracownicy i pacjenci są pod stałą kontrolą. Jeśli ktoś poczuje się gorzej - szef kliniki ma obowiązek odizolować takiego pracownika lub pacjenta od reszty ludzi przebywających na oddziale - mówi radiu TOK FM dyrektor Zdeb.