Posłowie unikają spotkań z branżą hazardową, bo się boją

Łukasz Antkiewicz, Gazeta.pl
17.11.2009 , aktualizacja: 17.11.2009 14:56
A A A Drukuj
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Przedsiębiorcy z branży hazardowej poprosili kluby parlamentarne o spotkanie w sprawie ustawy o grach hazardowych. Jednak na zaproszenie nikt nie odpowiedział - dowiaduje się Gazeta.pl. - Po takiej aferze, nie wypada nam umawiać się na takie rozmowy - tłumaczą posłowie.
Zaproszenia na spotkania do wszystkich klubów parlamentarnych 10 listopada wysłali przedstawiciele Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych. - Chcieliśmy na forum klubów przedstawić nasze racje - wyjaśnia Katarzyna Stamatel, rzecznik prasowa Izby. Twierdzi, że opinie przedsiębiorców z branży hazardowej są wciąż pomijane. - Naszym zdaniem nie ma żadnych przesłanek, które usprawiedliwiają pomijanie konsultacji społecznych i procedur demokratycznego państwa. A u podstaw tego projektu leżą nieprawdziwe założenie i brak jakichkolwiek analiz - dodaje Stamatel.

Jednak posłowie mają widocznie odmienne zdanie, bo żaden z klubów parlamentarnych zaproszenia na spotkanie nie przyjął. Jedynie dziś klub Lewicy wysłał do Izby prośbę o przedstawienie stanowiska do projektu ustawy. Ale pisemnie.

"Nie wypada nam" i "strach przed konsekwencjami"

Dlaczego posłowie unikają spotkania z przedsiębiorcami z branży hazardowej? Pytani o to przez nas parlamentarzyści nie ukrywają, że po aferze hazardowej, nie wypada im umawiać się na takie rozmowy. Jan Łopata z PSL twierdzi, że decyduje też o tym pewnie strach przed konsekwencjami takich spotkań. - Okoliczności, które towarzyszyły przed miesiącem aferze hazardowej, czyli publikacja stenogramów w "Rzeczpospolitej" wskazują, że różnie to może być podczas takich spotkań. A więc pismo za pismo, to jest najczystsza sprawa - mówi poseł Łopata.



Podobnie uważają posłowie Platformy. Grzegorz Dolniak, wiceszef klubu PO dowodzi, że takie spotkanie jest wręcz niepotrzebne. - Wystarczy tylko pisemna opinia branży hazardowej o projekcie ustawy - mówi.



Z kolei Mariusz Błaszczak z PiS wyjaśnia, że na takie konsultacje po prostu zabrakło czasu. - Bo projekt jest uchwalany w szaleńczym tempie - mówi. Tym samy tłumaczy się SLD. Jednocześnie Tomasz Kalita, rzecznik prasowy Sojuszu deklaruje, że jego szef Grzegorz Napieralski nie boi się spotkania z przedstawicielami branży hazardowej. - Być może w najbliższym czasie spróbujemy do takich rozmów doprowadzić - twierdzi Kalita. Konkretnie kiedy? Jeszcze nie wiadomo.

Tymczasem Platforma chce uchwalić ustawę o grach hazardowych już do końca tego tygodnia. Dziś po godzinie 17 w Sejmie posłowie rozpoczną nad nią prace.

Branża hazardowa: Mamy własny projekt

Przedstawiciele branży hazardowej wczoraj złożyli do marszałka Sejmu także własny obywatelski projekt ustawy. Zaproponowali w nim m.in., aby samorządy opiniowały lokalizację punktów z automatami do gry o niskich wygranych. Proponują także, aby odległość między takimi miejsca wynosiła więcej niż 20 metrów. Według projektu podatek od gry na takich automatach miałby być przeznaczany na realizację gminnych programów przeciwdziałania uzależnieniom. Branża hazardowa chce także zakazać reklamy gier na zewnątrz lokali i urządzania wideoloterii. Żeby jednak projekt ustawy mógł stanąć na posiedzeniu Sejmu, po zarejestrowaniu go przez marszałka, musi się pod nim podpisać 100 tys. dorosłych osób.

Podziel się