Przed Sejmem protestowali dziś związkowcy z NSZZ Solidarność Pracowników Zakładów Sportowych.
Początkowo rząd zapowiadał całkowitą delegalizację e-hazardu, w tym internetowych zakładów bukmacherskich. Ostatecznie w projekcie nowej ustawy o grach hazardowych znalazł się zapis: "Przyjmowanie zakładów wzajemnych dozwolone jest - stosownie do udzielonego zezwolenia - wyłącznie w punktach przyjmowania zakładów wzajemnych lub przez sieć Internet".
Zobacz cały projekt nowej ustawy>> Problem w tym, że jedynie "naziemne" punkty bukmacherskie obciążone są 50 proc. podatkiem od dochodów. Internetowe zakłady wzajemne, które zarejestrują się zagranicą, zapłacą zaledwie jednocyfrowy podatek (na Malcie nawet 0,5 proc.).
Bukmacherzy się organizują Według nowo założonego Stowarzyszenia Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich, istnieje duże ryzyko, że tradycyjne zakłady bukmacherskie zostaną wyparte przez ich internetowe, często nielegalne, odpowiedniki. Stracić na tym ma Skarb Państwa, który nie będzie w stanie ściągać podatków.
Nowelizacja ustawy hazardowej przewiduje, że internetowi bukmacherzy - jeśli chcą działać na polskim rynku - będą musieli zakładać polskie strony internetowe i prowadzić rachunki w polskich bankach. Nie przekonuje to jednak właścicieli tradycyjnych zakładów sportowych. Ich zdaniem, unijne prawo gwarantuje bowiem swobodę działalności w całej Unii Europejskiej, a ono jest nadrzędne wobec polskich przepisów.
Protest w internecie Na specjalnie założonej stronie Stowarzyszenia, przedstawiciele firm bukmacherskich domagają się wprowadzenia zmian w ustawie. Podobnie jak właściciele urządzeń rozrywkowych, bukmacherzy są przekonani, że rząd dając zaledwie
jeden dzień na konsultacje społeczne, nie był faktycznie zainteresowany ich uwagami.
Bukmacherzy proponują wprowadzić do ustawy zapis o obowiązku "wstępnej rejestracji graczy internetowych w ,,naziemnych" punktach bukmacherskich w celu weryfikacji ich pełnoletności i wydania kodów dostępu do oferty w Internecie" - czytamy w opublikowanym na stronie bukmacherzyrazem.pl
liście skierowanym do ministra finansów.
I na ulicach Właściciele zakładów bukmacherskich przekonują, że jeśli rząd nie zmieni zapisów w ustawie, pracę może stracić nawet 4,5 tys. osób zatrudnionych w tradycyjnych placówkach bukmacherskich (90 proc. z nich mają stanowić kobiety), a
budżet państwa straci ok. 100 mln zł rocznie z dochodów podatkowych.