Poseł PO oceniając dwa lata rządów Tuska ubolewa przede wszystkim nad postawą opozycji, która według niego jest "tandetna intelektualnie", którą stać jedynie na krytykanctwo, a nie konstruktywną krytykę rządu.
Nowak nie widzi żadnych wartościowych projektów opozycji. - Oni ograniczają się tylko do tego, by krzyczeć: ahaha, nic nie zrobiliście, 120-ileś obietnic nie spełniliście, co jest kompletną bzdurą - uważa polityk.
Na sugestię Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, że opozycja nie może być maszynką do głosowania dla rządu, Nowak podkreślił, że w trudnych czasach kryzysu "oczekiwałby większej współpracy".
Na czym konkretnie polega konflikt pomiędzy koalicją a opozycją? - Mam wrażenie, że chodzi o bardzo powierzchowne dokopywanie sobie nawzajem - stwierdził. Przyznał szczerze, że jemu też się to zdarza, choć jako rządzący "siłą rzeczą na takie połajanki i utarczki mamy mniej czasu".
Tabloidalna przyjaźń Sławomir Nowak uważa, że dyskusje w mediach o końcu przyjaźni Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny stały się "tabloidalne". - Bardzo dobrze, że wśród polityków pojawiają się sympatie i przyjaźnie, ale to nie dla sympatii i przyjaźni jest się w polityce - podkreślił.
Poseł przypomniał, że polityka to nie jest w końcu "komfortowe miejsce pracy".
"Nie stałem za przeciekiem" Korzystając z okazji Sławomir Nowak powiedział na antenie Radia
TOK FM, że nie był źródłem przecieku dla telewizji
TVN o dymisji Grzegorza Schetyny. Katarzyna Kolenda-Zalesa potwierdziła, że poseł nie był jednym z jej źródeł.
Przypomnijmy. Na początku października, po ujawnieniu tzw. afery hazardowej, Donald Tusk planował szeroką rekonstrukcję rządu. We wtorek rząd ustalił, że Schetyna przechodzi z ministerstwa do Sejmu, i swoją decyzję ogłosi następnego dnia na konferencji prasowej. Wicepremier wieczorem pojawił się w TVN. Przed wejściem do
studia dowiedział się, że "Fakty" podały informację o jego dymisji.
Ludzie Grzegorza Schetyna nieoficjalnie oskarżali o przeciek Sławomira Nowaka. Według mediów, jego niespodziewany transfer z Kancelarii Premiera do Sejmu miał być dla niego karą.