Polska chce "castingu" już tylko na szefa dyplomacji UE

zsz, PAP
16.11.2009 , aktualizacja: 16.11.2009 22:04
A A A Drukuj
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski proponuje specjalną procedurę selekcyjną tylko dla kandydatów na szefa unijnej dyplomacji, a nie - jak postulował wcześniej - także przewodniczącego Rady Europejskiej.
Kandydaci na nowe unijne stanowiska: Carl Bildt, Jean-Claude Juncker i Jan Peter Balkenende
Fot. AP, Reuters
Kandydaci na nowe unijne stanowiska: Carl Bildt, Jean-Claude Juncker i Jan Peter Balkenende
Radosław Sikorski
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Radosław Sikorski
Przed szczytem: bez porozumienia. Coraz więcej kandydatów>>

Sikorski powiedział na konferencji prasowej, że uznał argumenty szwedzkiego przewodnictwa. Stąd "doprecyzowanie" polskiej propozycji.

- Przewodnictwo ma trochę racji, że niezręcznie jest urzędującemu (premierowi czy) prezydentowi wystawić się jako kandydat, gdyż to go pali u siebie. (...) Natomiast te obiekcje nie stosują się do wysokiego przedstawiciela (ds. polityki zagranicznej). Ministrowi spraw zagranicznych naprawdę korona z głowy nie spadnie, jeśli na forum premierów i prezydentów zaprezentują swoją wizję" - powiedział Sikorski.

Propozycja Polski

Polska proponuje trzyetapową procedurę wyboru szefa unijnej dyplomacji na szczycie w czwartek: po konsultacjach dwustronnych z krajami przewodnictwo ujawnia listę kandydatów, każdy z nich prezentuje siebie i swoją wizję sprawowania urzędu, a potem po dyskusji następuje głosowanie większością kwalifikowaną.

- Tak, aby nawet najmniejsze państwo mogło zgłosić swoich kandydatów - powiedział Sikorski. Jego zdaniem taka demokratyczna procedura pozwoli potem "rozliczyć" kandydata z jego programu. Zapewniał, że za polską propozycją nie kryje się poparcie dla konkretnego kandydata czy polskiej kandydatury. Polska proponuje wpisanie tych przejrzystych zasad obsady najwyższych stanowisk do regulaminu Rady Europejskiej.

- Działamy tutaj altruistycznie: bez własnego kandydata, bez zabiegania o jakieś konkretne rozstrzygnięcie personalne - przekonywał Sikorski. - Ustanowienie precedensu jasnych kryteriów wyboru będzie dobrze służyło nie tylko Polsce, ale całej Unii Europejskiej.

Na kogo stawia Polska? Nie wiemy

Wyboru nowego, przewidzianego w Traktacie z Lizbony stałego przewodniczącego Rady Europejskiej oraz wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej, a także nowego sekretarza generalnego Rady UE, szefowie państw i rządów UE dokonają na czwartkowym nieformalnym szczycie w Brukseli. Sikorski nie chciał ujawnić faworytów Polski.

- Byłoby miło, gdyby jeden z tych trzech był z naszego regionu - powiedział minister. Nie chcąc mówić o nazwiskach, nakreślił profil idealnego z punktu widzenia Polski szefa unijnej dyplomacji.

- To powinien być ktoś, kto będzie miał wizję służby zagranicznej UE (...), kto będzie miał rzadką kombinację cech: będzie umiał zapanować nad biurokracją, będzie miał głowę do spraw budżetowych (...), ktoś, kto będzie umiał agregować interesy krajów członkowskich, ktoś, kto umie przewodniczyć, moderować i podsumowywać dyskusję i formułować wnioski w sposób czytelny (...). Jednocześnie ktoś, kto będzie czuł potęgę UE w relacjach ze światem zewnętrznym, ktoś, kto dla Moskwy, Pekinu i Waszyngtonu będzie partnerem do dyskusji, czyli ktoś, kto będzie skutecznie walczył o interesy całej Europy - snuł minister.

- Takich ludzi nie ma zbyt wielu, ale mamy kilka takich osób i właśnie chodzi o to, żeby to taka osoba wygrała, a nie, jak czasami bywa w organizacjach międzynarodowych, taka, która jest najmniej ryzykowna dla wszystkich, jest takim najniższym wspólnym mianownikiem. Tego się boimy, bo wtedy UE nie odegra roli, jaką dla niej widzimy. My chcemy ambitnej polityki zagranicznej UE, a to oznacza, że musi być ona realizowana przez ambitnych ludzi - powiedział szef polskiej dyplomacji.

Faworyci na unijne stanowiska

Mimo, że już za trzy dni rozpoczyna się szczyt UE, lista kandydatów na najważniejsze stanowiska: przewodniczącego Rady Europejskiej i szefa unijnej dyplomacji wydaje się wydłużać. Czytaj więcej>>

Faworyci na stanowisko wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej to szef szwedzkiej dyplomacji Carl Bildt oraz były premier Włoch Massimo D'Alema; na liście są też m.in. unijna komisarz ds. handlu Brytyjka Catherine Ashton, a także była komisarz i obecna minister ds. edukacji Grecji Anna Diamantopulu. Wcześniej mówiło się też o fińskim komisarzu ds. rozszerzenia Olli Rehnie i byłym sekretarzu generalnym NATO Jaapie de Hoop Schefferze.

Podziel się