- To totalna bzdura i zaprzeczam temu - tak Ewa Kopacz skomentowała w RMF FM pogłoski, że rząd nie ma pieniędzy na zakup szczepionek przeciw grypie. Jednak Minister Zdrowia wciąż nie zamierza ich kupować.
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Ewa Kopacz
W zeszłym tygodniu Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski postawił Minister Zdrowia wobec ultimatum - jeżeli do poniedziałku (16 listopada) nie zostanie podjęta decyzja o zakupie szczepionek na A/H1N1, to on złoży doniesienie do prokuratury w sprawie zagrożenia epidemiologicznego.
Ewa Kopacz nie zamierza jednak pod tym naciskiem kupować szczepionek. Przyznała, że dopóki firma farmaceutyczna nie weźmie odpowiedzialności za skutki uboczne szczepionki, to jej ministerstwo z pewnością nie zakupi tego leku.
- Musimy mieć pewność, że producent bierze za nie odpowiedzialność - wyjaśniła Minister Zdrowia. - Jeśli firma, która dzisiaj oferuje produkt nie chce za niego wziąć odpowiedzialności, to znaczy, że nie jest pewna tego produktu - dodała Ewa Kopacz.
Brak pieniędzy na szczepionki?
W mediach i wśród polityków pojawiły się jednak domysły, że nie chodzi o przebadanie leku i kwestię odpowiedzialności za skutki uboczne, ale o pieniądze, a raczej ich brak na zakup szczepionek. Ewa Kopacz tę sugestię nazwała "totalną bzdurą". Nie chciała jednak podać, ile pieniędzy rząd może maksymalnie przeznaczyć na zakup szczepionek.
- Tyle, ile potrzeba - odparła.
Negocjacje trwają...
Potem w PAP, Kopacz poinformowała, że obecnie prowadzone są rozmowy z co najmniej 3 firmami farmaceutycznymi w sprawie szczepionek zabezpieczających przed wirusem grypy A/H1N1. Minister powiedziała też, że woli by sami Polacy - po konsultacji z lekarzem - mogli wybrać odpowiednią dla siebie szczepionkę.
Według informacji PAP, do soboty w Polsce potwierdzono 237 przypadków zakażenia A/H1N1, z których jedna osoba już zmarła.