Poprzednio taką długą serię Blackhawks mieli w rozgrywkach 2001-02 (wówczas wygrali siedem meczów u siebie). W piątek wieczorem dość łatwo, w ciągu niespełna 26 minut, objęli prowadzenie 3:0, po golach Patricka Kane'a (w 4. minucie), Duncana Keitha (14.) oraz Troya Brouwera (26.).
Później inicjatywę w grze przejęli rywale, ale zdołali odpowiedzieć tylko dwoma trafieniami Phila Kessela (38. i 46.). W bramce ekipy z Toronto 31 udanych interwencji miał Vesa Toskala, natomiast Cristobal Huet z Chicago o dwie mniej.
W Waszyngtonie miejscowi Capitals pokonali Minnesota Wild 3:1, choć mecz rozpoczęli od stanu 0:1 po golu Cala Clutterbucka (22.). W drugiej tercji wyrównał Mike Green (26.). W trzeciej trafili Brian Pothier (43.) i Brooks Laich, który na 37 sekund przed końcem skierował krążek do pustej bramki rywali.
Spory udział w tym zwycięstwie miał też bramkarz stołecznego klubu Siemion Warłamow, który pomylił się tylko raz przy 27 atakach rywali.
Festiwal strzelecki urządzili sobie w Atlancie zawodnicy Thrashers, którzy wygrali 7:0 z Los Angeles Kings. Po dwa trafienia mieli Evander Kane (31. i 57.), Ilia Kowalczuk (33. i 47.) oraz Maksim Afigienow (36. i 53.), a jedno Zach Bogosian (35.).
Afigienow i Kowalczuk odnotowali również po dwie asysty, podobnie jak Marty Reasoner, a jedną Kane.
Wyniki piątkowych spotkań hokejowej ligi NHL: Washington Capitals - Minnesota Wild 3:1
Carolina Hurricanes - New York Islanders 3:4 (po dogrywce)
Columbus Blue Jackets - Anaheim Ducks 3:2 (po karnych)
Buffalo Sabres - Calgary Flames 2:1 (po karnych)
Atlanta Thrashers - Los Angeles Kings 7:0
Chicago Blackhawks - Toronto Maple Leafs 3:2