"Alkohol uszkadza płód", "Pijany kierowca może być zabójcą" - umieszczania m.in. takich napisów na butelkach z alkoholem domaga się PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego już po raz drugi forsuje taki projekt w Sejmie. Czy tym razem znajdzie poparcie?
- W wielu krajach świata są takie napisy. Więc dlaczego nie ma ich w Polsce - zauważa Tomasz Latos z PiS, który po raz drugi złożył w Sejmie projekt nowelizujący ustawę o wychowaniu w trzeźwości. - Napisy ostrzegawcze na butelkach alkoholu są potrzebne. Trzeba bowiem dotrzeć do ludzi z informacją, że piwo lub wódka mogą być groźne dla zdrowia. Zwłaszcza dla matek w ciąży - argumentuje.
W czerwcu PiS nie znalazł zrozumienia dla swojego projektu. Odrzucono go już po pierwszym czytaniu. Argumentowano wówczas, że proponowana wielkość napisów, które miałyby być umieszczane na butelkach jest zbyt duża (miały zająć 20 proc. opakowania). PiS projekt poprawił - z najnowszej wersji wynika, że to minister zdrowia w rozporządzeniu będzie decydował o wielkości napisu i jego treści. - Mamy nadzieję, że tym razem znajdziemy poparcie - mówi poseł Latos.
Szulc: Jesteśmy przeciw, bo jest kryzys
Na razie trudno przewidzieć, czy projekt uda się uchwalić. W Platformie trudno o jasne deklaracje na jego temat. Być może jednak zaważy stanowisko rządu, które jest niezmienne. - Jesteśmy przeciwni tym propozycjom - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Jakub Szulc, wiceminister zdrowia. - Jest kryzys, a więc nawet z tego powodu nie powinniśmy powodować wzrostu kosztów działalności firm, które produkują alkohol. A to dla nich byłoby dodatkowe kosztowne obciążenie - wyjaśnia.
Projekt PiS najprawdopodobniej jeszcze w tym miesiącu omówi sejmowa komisja zdrowia.