- Nie można wyburzyć Pałacu Kultury. Rząd
PiS- u wpisał go do rejestru zabytków - tak na propozycję Radosława Sikorskiego odpowiedziała prezydent Warszawy. Hanna Gronkiewicz Waltz w Radiu
TOK FM przekonywała jednak, że otoczenie słynnego warszawskiego "Pekinu" wkrótce się zmieni. Radziecki podarunek dla stolicy ma być otoczony innymi budynkami, tak by nie dominował nad Warszawą.
Sikorski "zalewa" - Minister Sikorski wykazał się małym instynktem wolnorynkowym - stwierdziła prezydent stolicy. Według niej "nie można robić stawu w miejscu gdzie są najdroższe działki". Przypomniała, że po rozbudowie metra ma tam być skrzyżowanie jego dwóch linii. Szef MSZ w wywiadzie dla Radia ZET zaproponował, by na miejsce wyburzonego Pałacu Kultury wykopać staw. - Żadne państwo nie może sobie pozwolić by tak świetnie skomunikowanikowany był staw - stwierdziła.
Niewygodny podarunek Zdaniem Gronkiewicz - Waltz wypowiedź Sikorskiego była podyktowana jego wojującym antykomunizmem. - Rozmawiałam z ministrem Sikorskim o tym pomyśle i chodziło mu głównie o to, że pałac jest imienia Józefa Stalina - powiedziała. - Można by też zburzyć zamki krzyżackie albo piramidy, bo to także symbol ucisku i dyktatury - ironizowała prezydent.
Prezydent Warszawy przypomniała też, że ówczesne polskie władze na czele z Bolesławem Bierutem miały do wyboru, czy przyjąć od Związku radzieckiego podarunek metra czy Pałacu Kultury. - Zdecydowanie opowiadałabym się za metrem. Może byśmy mieli fajne metro i moglibyśmy dzisiaj mniej budować - przyznała.