Profesor o pomyśle zburzenia PKiN: Głupi

mar, TOK FM
12.11.2009 , aktualizacja: 12.11.2009 16:46
A A A Drukuj
- Czy każdą głupią wypowiedź polityka media muszą grzać? - tak prof. Waldemar Baraniewski z Instytutu Historii Sztuki UW skomentował w Radiu TOK FM pomysł Radosława Sikorskiego, by zburzyć Pałac Kultury i posadzić na jego miejscu trawkę (i - najlepiej - zrobić jeziorko).
Radosław Sikorski
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Radosław Sikorski
Pałac Kultury i Nauki w Warszawie
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Pałac Kultury i Nauki w Warszawie
- Sam byłem zdumiony, gdy usłyszałem tę wypowiedź ministra Sikorskiego, który przy okazji święta niepodległości ma jakieś insurekcyjne pomysły. Pomysły niedorzeczne. Już nie mówię o tym, że to zabytek i budynek funkcjonalny. Ale przede wszystkim - argumenty ekonomiczne - tłumaczył profesor.

Niszczycielskie zapędy w stosunku do PKiN Sikorski ujawniał już wcześniej. Ale w zeszłym tygodniu w Radiu Zet wyraził się bardzo jasno: najlepiej by było, gdyby Pałac zniknął.



Skąd taki pomysł u zwykle opanowanego i dyplomatycznego Sikorskiego? Może właśnie stąd, że zwykle jest on opanowany i dyplomatyczny, a - jako polityk - chciałby też od czasu do czasu pokazać wyborcom swoje ludzkie oblicze. I od czasu do czasu zdarza mu się przesadzić - pamiętamy przecież słynne "dobijanie watah".

Profesor Baraniewski interpretuje to od innej strony: w 1989 zabrakło symbolu zniszczenia poprzedniego reżimu. - To ciągłe pragnienie insurekcji. Nikogo nie powiesiliśmy na rynku, nic nie zburzyliśmy, ale po prostu dogadaliśmy się - mówi ekspert z UW wyjaśniając widoczną i Sikorskiego chęć zniszczenia Pałacu.

Diagnoza w stu procentach trafna, bo potwierdził ją w Radiu Zet sam Sikorski: przecież w 1918 lud Warszawy w patriotycznym uniesieniu rozprawił się z cerkwią przy Pałacu Saskim. Tego w 1989 brakowało - dodał minister.

Zdaniem profesora, zamiast "grzać głupie wypowiedzi polityków", trzeba poważnie rozmawiać o przebudowie centrum Warszawy. Z uwzględnieniem PKiN, który należałyby zintegrować z budynkami, jakie powstałyby w jego otoczeniu. Baraniewski przypomniał, że to władze PRL, nie ZSRR, zdecydowały o budowie Pałacu właśnie na pl. Defilad: - Polskie suwerenne decyzje spowodowały jego lokalizację w tym miejscu

Co zatem robić? Baraniewski przywołuje przykład Berlina, który 20 lat temu też był miastem "nieoswojonym". Ale władze ściągnęły tam gwiazdy architektury, które stworzyły w Berlinie prawdziwe "architektoniczne perły". A te teraz - jak np. na Potsdamer Platz - przyciągają turystów. Zdaniem Baraniewskiego, do Warszawy również można by zaprosić najlepszych architektów, którzy zdołaliby ucywilizować okolice Pałacu Kulruty. - Centrum Warszawy wygląda makabrycznie, ale nie jest to wina Pałacu Kultury. Ale władz, które nie są nam w stanie zapewnić centrum z zespolonym Pałacem kultury - podkreślił profesor.

Podziel się