Czechy: zabity zbiegły więzień nie zginął z rąk policji

rik, PAP
12.11.2009 , aktualizacja: 12.11.2009 15:35
A A A Drukuj
Zbiegły więzień, który zginął w środę od postrzału w głowę podczas policyjnej obławy w okolicach Strakonic na południu Czech, nie został trafiony przez policjantów - poinformowały media.
Pavel Tauchen i jego żona Dagmar
Fot. czeska policja
Pavel Tauchen i jego żona Dagmar
Do ucieczki 42-letniego więźnia Pavla Tauchena doszło we wtorek w Pilźnie, gdy pod eskortą przewożono go do szpitala na badania. Jego 28-letnia żona Dagmar zagroziła konwojentom bronią i wraz z mężem uciekła samochodem. Natychmiast wszczęto za nimi pościg.

Według pierwszego oficjalnego komunikatu, Tauchen zginął w trakcie wymiany strzałów z interwencyjną jednostką policji, a jego żona doznała postrzału klatki piersiowej i została przewieziona do szpitala.

Policja odmówiła skomentowania nieoficjalnych informacji, iż Tauchen popełnił samobójstwo. Jak głosi cytowany przez portal internetowy dziennika "Mlada Fronta Dnes" protokół sekcji zwłok, przestępca "został zastrzelony z broni palnej, jakiej policja Republiki Czeskiej nie używa".

Żona Tauchena przebywa na oddziale intensywnej terapii szpitala w Pilźnie, jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Za napaść na więzienną eskortę - która nie otworzyła ognia, by nie ucierpiały osoby postronne - i uwolnienie męża grozi jej do 15 lat więzienia.

Tauchen był recydywistą, w ubiegłym tygodniu skazano go na 5 lat pozbawienia wolności za włamania do kas pancernych przy użyciu materiałów wybuchowych.

Podziel się