- Nie przesadzajmy: nie ma realnego zagrożenia. Choć jest to ostrzeżenie - mówił Bogdan Klich pytany o reakcję na wrześniowe rosyjsko-białoruskie manewry Zapad 2009 symulujące atak na Polskę.
Dodał jednak, że jest zaniepokojony, bo scenariusz ćwiczeń przewidywał kontratak w obronie granic ZBiR-u zagrożonych atakiem ze strony sił NATO. - NATO nie ma agresywnych planów wobec żadnego ze swoich sąsiadów - powtórzył Klich.
Przeprowadzone we wrześniu rosyjsko-białoruskie manewry Zapad 2009 ("Zachód 2009"), były największą tego typu operacją od dziesięciu lat. Tysiące żołnierzy rosyjskich brało udział w manewrach na Białorusi, których celem było stłumienie fikcyjnego powstania mniejszości polskiej.
Wzięło w nich udział około 100 samolotów i śmigłowców oraz ponad 900 czołgów, dział samobieżnych i innych pojazdów pancernych. W manewrach uczestniczyły okręty flot Bałtyckiej, Czarnomorskiej i Północnej; ćwiczenia odbyły się częściowo przy polskiej granicy.
Zaniepokoiło to szefa MSZ Radosława Sikorskiego, który w liście do sekretarza generalnego NATO domagał się, by Sojusz zareagował na rosyjskie manewry. Sprawą zajmie się już 18 listopada Rada Północnoatlantycka.