Stoczniowcom kończy się kasa. Będzie dym.

Sebastian Wierciak, TOK FM
12.11.2009 , aktualizacja: 12.11.2009 14:31
A A A Drukuj
Pod koniec listopada szykuje nam się kolejny burzliwy odcinek stoczniowej telenoweli. Z wątkami biznesowymi - kolejne przetargi na zakup podzielonych majątków w Szczecinie i Gdyni... ale także z wątkiem ludzkim - byłym stoczniowcom kończą się pieniądze, a nie mają oni ani obiecywanej pracy, ani prawa do zasiłku.
Manifestacja w centrum Warszawy, maj 2009
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Manifestacja w centrum Warszawy, maj 2009
Zachodniopomorska Solidarność będzie namawiać premiera na wyciągnięcie od Unii Europejskiej pieniędzy dla byłych stoczniowców. Jako potencjalne źródło wskazuje Fundusz Globalizacyjny Unii Europejskiej, pozwala on przez dwa lata wypłacać świadczenia socjalne w firmach w których zwolniono ponad pół tyś pracowników - propozycje, razem z załącznikami (procedurami jakie trzeba wypełnić) już wysłaliśmy do premiera, ale odzewu nie ma, sytuacja byłych stoczniowców jest dramatyczna a idą święta - mówi radiu TOK FM szef stoczniowej solidarności w Szczecinie Krzysztof Fidura.

Wyjdą na ulice Warszawy

Solidarność nie siedzi z założonymi rękami i na tą obojętność rządu zamierza odpowiedzieć wielką manifestacją w obronie miejsc pracy, tym razem w Warszawie, w połowie grudnia.

My nie zabiegamy o żadną jałmużnę, jeśli będzie oferta pracy, to nam żadne fundusze, ani krajowe, ani unijne nie są potrzebne - mówi rozżalony Fidura, który źle ocenia nie tylko poczynania rządu w sprawie stoczniowców, ale także pracę DGA - zrobienie z kilkuset spawaczy stoczniowych, kilkuset operatorów koparko-ładowarki, nie rozwiązuje problemu.

Zamiast ryby, dać im wędkę

Mieszkańcy Szczecina na kolejne pomysły dotowania byłych pracowników stoczni patrzą coraz mniej przychylnym okiem - pieniądze łatwo można dostać, ale jeszcze łatwiej można wydać - uważa Łukasz, nauczyciel. - nie można ich już dotować, trzeba, jak to mówił pan prezydent Wałęsa, dać im wędkę - kwituje pani Maria.

Podziel się