Fot. Paweł Kopczyński/Reuters Lech Wałęsa po kolizji z kamerzystą w Berlinie przyznaje, że dopiero teraz czuję skutki zderzenia
- Wtedy nic nie czułem, teraz boli mnie noga i kręgosłup - tak Lech Wałęsa wspomina pechowe zderzenie z niemieckim kamerzystą w rocznicę obalenia Muru Berlińskiego. B. prezydent przyznał dziś w "Poranku Radia TOK FM", że ma też problemy z wstawaniem.
Fot. PAWEL KOPCZYNSKI REUTERS
Lech Wałęsa przed przewróceniem domina symbolizującego Mur Berliński
- Wtedy się czułem dobrze, żadnych tych... Natomiast teraz coraz bardziej odczuwam nogę i kręgosłup. Do tego stopnia, że wyłączyło mi się podnoszenie mojego ciała z siedzenia. Jak siedzę w fotelu to nie mogę się podnieść - mówił Lech Wałęsa. ZOBACZ WIDEO Z INCYDENTU>>>
Podczas uroczystości 20-lecia obalenia Muru Berlińskiego na legendarnego przywódcę "Solidarności" najechał niemiecki kamerzysta. Operator, który z oddaniem starał się uwiecznić moment, w którym Wałęsa przewraca domino symbolizujące upadek Muru, wpadł na niego swoim elektrycznym segway'em.
Choć nie wyglądało to groźnie i jak mówił w "Poranku Radia TOK FM" Wałęsa - nie boli, teraz trzy dni po uroczystościach w Berlinie przyznaje, że ma "wyłączone podnoszenie".
Berlin: Lech Wałęsa popchnął domino (Kliknij w zdjęcie, by zobaczyć galerię):fot. Reuters