Radosław K. powiesił się w celi na troku od bluzy dresowej. Do zdarzenia doszło wczoraj późnym wieczorem. - Mężczyznę znaleziono podczas kontroli w celi, o godzinie 22.55. Podjęto próbę reanimacji - mówi w
TVN24 rzecznik aresztu śledczego w Krasnymstawie. Tuż po 23 do aresztu przyjechało pogotowie. Ratownicy przejęli akcję reanimacyjną. Mężczyzny nie udało się uratować.
Śledztwo Prokurator zarządził sekcję zwłok. - Wszystkie okoliczności tej tragedii będą wyjaśniane podczas śledztwa prowadzonego w tej sprawie - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu. Wszczęte zostanie wewnętrzne postępowanie, które ma wyjaśnić, czy nie doszło do zaniedbania ze strony funkcjonariuszy aresztu.
Wiadomo, że mężczyzna przebywał w celi sam. Była to tzw. cela przejściowa, nie była monitorowana przez kamery. Cela przejściowa to miejsce, gdzie trafiają osoby nowo przybyłe, które najpierw poddawane są m.in. badaniom lekarskim, konsultacjom psychologicznym, odbywają rozmowy z wychowawcami. W celi tej osadzeni mogą przebywać do 14 dni, zazwyczaj są tam przez dwa lub trzy dni, a następnie przenoszeni są do odpowiednich oddziałów w danej jednostce penitencjarnej. Radosław K. trafił do aresztu w niedzielę po południu.
36-latek był aresztowany na 3 miesiące pod zarzutem spowodowania katastrofy zagrażającej życiu i zdrowiu wielu osób, kierowanie w stanie nietrzeźwości i ucieczkę z miejsca wypadku. Groziło mu 15 lat więzienia.
Wjechał w pieszych Do wypadku doszło w ubiegły piątek wieczorem. 36-letni kierowca BMW miał 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu - stracił panowanie nad
samochodem i wjechał w grupę dziesięciu osób, w tym ośmioro dzieci.
Radosław K. szybko wydostał się z samochodu i uciekł z miejsca wypadku. Policjanci schwytali go po godzinie w miejscowości oddalonej o 20 km.
Był już karany Mężczyzna przyznał się
policjantom, że nie ma prawa jazdy i był już karany za
wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Według niepotwierdzonych informacji, w latach 90., także pod wpływem alkoholu, miał wypadek na motorze.