Lublinianin zostawił dodge'a na parkingu przed sklepem budowlanym. Gdy wyszedł po paru minutach, samochodu nie było. Zawiadomił policję. Przyjechali wywiadowcy. Przepytywali kierowcę, personel sklepu. W tym czasie okradziony odebrał telefon. Dzwonił jego szwagier z informacją, że jego
auto stoi na podwórku naprzeciwko sklepu.
Wywiadowcy z poszkodowanym poszli posesję naprzeciwko. Zastali tam skradzionego dodge'a i drugą ekipę policjantów. Ci zajmowali się uszkodzoną bramą i garażem.
Okazało się, że auto samo zjechało z parkingu, z impetem uderzyło w bramę i zatrzymało się na garażu. Moment, gdy
samochód sam opuszcza parking widać na nagraniu sklepowej kamery.
Policjanci ustalili później, że właściciel posesji, znalazł u siebie obcy otwarty samochód. W środku był adres właściciela. Pojechał do niego, ale zastał tylko żonę. Ta powiadomiła swojego brata, a on właściciela pojazdu.
Samochód jest uszkodzony a jego właściciel musi jeszcze zwrócić pieniądze za naprawę bramy i garażu. Ale i tak jest szczęśliwy z odzyskania dodge'a.
W serwisie policyjni.pl także: Wpadł najgroźniejszy bandyta. Zobacz pięciu najbardziej poszukiwanych