Syn byłego prezydenta
USA przyjechał do naszego kraju na zaproszenie Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego (PAFERE). Do Warszawy przybył prosto z Berlina, gdzie w poniedziałek wziął udział w uroczystościach z okazji 20. rocznicy upadku muru berlińskiego.
Po spotkaniu z Halickim Michael Reagan ocenił, że do upadku muru berlińskiego w Europie nie doszłoby, "gdyby Ronald Reagan nie był prezydentem Stanów Zjednoczonych, gdyby nie wspomagał Lecha Wałęsy,
papieża Jana Pawła II i Vaclava Havla i nie namawiał Margaret Thatcher i Michaiła Gorbaczowa, aby ten pozwolił na obalenie muru berlińskiego i wyzwolenie wielu ludzi spod jarzma komunizmu".
Michael Reagan podkreślił, że chciałby, aby jego ojciec został upamiętniony w Polsce. - Moja fundacja - The Reagan Legacy Foundation - będzie bardzo chętnie w tym współpracować - zadeklarował.
- Ludzie muszą być wolni. Wolność to jest coś, co każdemu się należy. Mój ojciec był za obalaniem wszystkich murów. Musimy dostrzegać i pamiętać o wszystkich murach, które nadal stoją i nadal są budowane na świecie - również tych ekonomicznych - dodał syn byłego prezydenta USA.
Michael Reagan jest dziennikarzem. Ponadto zasiada w zarządzie The John Douglas Frencz Alzheimer's Foundation; jest też autorem kilku książek. Ostatnio napisał osobiste wspomnienia - "Twice adopted".