- Dzisiejsza komisja śledcza jest nielegalna - mówiła posłanka Wróbel. Mimo to szefem komisji naciskowej został kandydat PO, były minister sprawiedliwości Andrzej Czuma.
Wybór przewodniczącego nie obył się bez słownych przepychanek posłów. Zdaniem posła Mularczyka "szefem komisji ds. nacisków powinien zostać kandydat opozycji", czyli posłanka Marzena Wróbel z PiS. - Pani poseł jest bardzo pracowitą parlamentarzystka - zachwalał Mularczyk.
Drugim kandydatem został Andrzej Czuma z PO, którego koledzy podkreślali, że ma "szerokie kompetencje" oraz jest "niepodważalnym kandydatem moralnym".
Na początku obrad, PiS skarżyło się, że komisja zebrała się nielegalnie (wcześniej planowano jej posiedzenie na za dwa tygodnie), gdyż nie ma pełnego składu prezydium oraz zbyt późno poinformowała o nowym terminie posiedzenia. Jednak zarzuty PiS odrzuciło Sejmowe Biuro Legislacyjne. - Posłowie zebrali się legalnie. Komisja powinna dążyć do tego, aby wybrano przewodniczącego - ocenił ekspert biura.