Publikacja
IPN początkowo miała ukazać się w maju. Później media donosiły, że
przeniesiono ją na lipiec. Teraz usłyszeliśmy, że
Instytut Pamięci Narodowej wyda ją w tym miesiącu.
Co będzie w artykule? Tajemnica IPN na razie nie ujawnia żadnych szczegółów artykułu. Nie informuje nawet kto go napisał - Jak artykuł się ukaże, to Państwo zobaczycie. Myślę, że teraz nie ma takiej potrzeby - powiedział rzecznik Instytutu Andrzej Arseniuk.
Artykuł w półroczniku - To ma być taki półrocznik naukowy IPN "Aparat represji w Polsce Ludowej". Jeden z artykułów ma dotyczyć prezydenta Kwaśniewskiego i on ma się ukazać jeszcze w listopadzie - mówił w Radiu ZET doradca prezesa Instytutu Antoni Dudek.
- Słusznie? - dopytywała
Monika Olejnik.
- Jeden z pracowników Instytutu napisał artykuł. Mamy wolność słowa. Nie wiem czy słusznie, czy nie. Ja, kiedy prezes Kurtyka powiedział co powiedział o prezydencie Kwaśniewskim, to bym mu odradzał tę wypowiedź. Ona nie była potrzebna - podkreślał Dudek.
- Natomiast uważam, że nie może tak być, że są jakieś osoby publiczne wyłączone z badań naukowych - zastrzegł Dudek. Dodał też, że on sam nie zajmuje się publikacją półrocznika.
"Kłamstwo narodowe" kontra "zarejestrowany aparatczyk" Doradca prezesa IPN przypominał medialnego historię sporu
Janusz Kurtyka - Aleksander Kwaśniewski. W marcu były prezydent, komentując sprawę książki Pawła Zyzaka o Wałęsie powiedział, że IPN stał się "Instytutem Kłamstwa Narodowego".
W odpowiedzi Kurtyka (w wywiadzie dla dziennika "Polska") mówił: "Pan Kwaśniewski był komunistycznym aparatczykiem, wiecznie młodym przywódcą przybudówki partii, przed 1990 r. gwarantującej Sowietom przynależność Polski do ich imperium zewnętrznego. W latach 1983-1989 był rejestrowany przez bezpiekę jako TW "Alek" przez Departamenty II i III MSW. Takie są historyczne fakty. Myślę, że pan Kwaśniewski nie jest w stanie nikogo obrazić."
Dudek: Były przekłamania Zdaniem Dudka media przekłamały wielokrotnie słowa Kurtyki, mówiąc że "prezes IPN oskarżył Kwaśniewskiego o to, że był agentem SB".
- On powiedział, że był zarejestrowany jako współpracownik. A to jest istotna różnica - mówił Dudek. Przypomniał, że wiele zarejestrowanych przez
SB osób nie było agentami. Ich zachowane teczki pokazują, że były to np. osoby, które nie miały dość odwagi by odmówić spotkań z SB.
Jednak w przypadku większości przypadków teczki b. współpracowników SB się nie zachowały. - Tu po prostu nic już nie możemy powiedzieć. Poza jakimś okresem, w którym te spotkania miały miejsce. Dlatego ja byłbym bardzo ostrożny w łatwym klasyfikowaniu: że jak ktoś był zarejestrowany to już był donosicielem. Mógł być - rzeczywiście. Ale tego się nie dowiemy - mówił Dudek.
Przypadek Kwaśniewskiego? W sierpniu 2000 roku Sąd Lustracyjny uznał, że Aleksander
Kwaśniewski złożył prawdziwe oświadczenie, że nie był agentem SB. Sąd zastosował domniemanie niewinności, a wątpliwości rozstrzygnął na korzyść lustrowanego.