Major milicji walczy na You Tube

ga gazeta.pl, PAP
09.11.2009 , aktualizacja: 09.11.2009 16:39
A A A Drukuj
Z Rosji nadchodzą sprzeczne informacje o sprawie majora milicji, który stracił pracę po oskarżeniach o korupcję swoich zwierzchników. Media informują o postępowaniach sprawdzających i o... anonimowych oskarżeniach pod adresem milicjanta.
Major Dymowski na swojej stronie internetowej
Fot. Dymovskiy.ru
Major Dymowski na swojej stronie internetowej
Major milicji z Noworosyjska Aleksiej Dymowski swoje pretensje zawarł w filmiku - orędziu do Władimira Putina, który umieścił w serwisie You Tube. Film stał się błyskawicznie internetowym hitem a major stracił pracę w milicji.

Finansowany z zagranicy

Jeszcze w południe agencje informowały, że oskarżenia oficera sprawdzą prokuratura i komisja ministerstwa spraw wewnętrznych. Kilka godzin później Interfax, powołując się na swoje źródło w organach ścigania, pisze, że przeciwko milicjantowi toczy się postępowanie służbowe w związku z zaniechaniami w walce z przestępczością narkotykową. Powołując się na to samo źródło, agencja napisała, że wystąpienie majora mogło być zainicjowane z zagranicy. Źródło "Interfaksu" podało nawet, która organizacja za tym stoi. Chodzi rzekomo o... Amerykańską Agencję do Spraw Rozwoju Międzynarodowego (USAID).

- Wybrana metoda, forma i czas publikacji oświadczenia świadczą o tym, że Dymowski korzystał ze wsparcia ze strony 'trzecich sił' - mówił informator agencji.

Wszystkiemu winne zakulisowe działania

Szybko zareagowali obrońcy praw człowieka. - Były informacje, że będzie przeprowadzone specjalne śledztwo w sprawie informacji, które przekazał major, a już dziś nam mówią, że znów wszystkiemu winne są zakulisowe działania światowych potęg. To znaczy, że żadnego śledztwa nie będzie - mówił (także agencji Interfax) lider ruchu "O prawa człowieka" Lew Ponomariow.

Co będzie z majorem?

Nie wiadomo zatem jak potoczą się losy majora Dymowskiego. Jego sprawą miała zainteresować się komisja ministerstwa spraw wewnętrznych, która jeszcze dziś miała przyjechać do Noworosyjska i spotkać się ze zdymisjonowanym majorem. Komisja ma na miejscu sprawdzić, czy milicjant miał rację oskarżając przełożonych. Pierwsza, lokalna kontrola (zaraz po umieszczeniu filmiku w sieci) zakończyła się zwolnieniem milicjanta z pracy.

Dymowski zarzucał swym szefom, że zmuszają go do pracy w weekendy za nikczemne wynagrodzenie, każąc przy tym wykrywać fikcyjne przestępstwa, uniemożliwiają mu ubieganie się o odszkodowanie za odniesione obrażenie.

Te zarzuty ma sprawdzić kontrola z prokuratury Kraju Krasnojarskiego i ministerstwa spraw wewnętrznych - informuje portal newsru.com.

Pierwsze krótkie śledztwo

W weekend była już zapowiedź zbadania zarzutów stawianych przez Dymowskiego. W ciągu kilku godzin dochodzenie jednak zakończono. Poinformowano też media, że oficer został zwolniony za "zniesławienie i działania, które szargają honor milicji". W wypowiedzi dla rozgłośni Echo Moskwy Dymowski mówi, ze obawia się o bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny.

Podziel się