Pijany wjechał w dzieci. Stan ich zdrowia poprawia się

zsz, PAP
08.11.2009 , aktualizacja: 08.11.2009 11:30
A A A Drukuj
Poprawia się stan zdrowia trzech dziewczynek rannych w wypadku w Siennicy Nadolnej (Lubelskie). Pijany kierowca samochodu osobowego wjechał w piątek w grupę ludzi wracających poboczem drogi z wieczornego nabożeństwa. Grozi mu nawet 12 lat więzienia.
Rozbite BMW. Tym razem w wypadku nikt nie zginął
Fot. Policja
Rozbite BMW. Tym razem w wypadku nikt nie zginął
Jak poinformowała rzeczniczka lubelskiego dziecięcego szpitala klinicznego Agnieszka Osińska, najciężej ranna 15-letnia dziewczynka, która była utrzymywana w stanie śpiączki farmakologicznej, została już z niej wybudzona. Dziewczynka doznała urazu głowy.

- Jej stan jest stabilny, z dzieckiem jest kontakt - powiedziała Osińska. Dziewczynka przebywa jeszcze na oddziale intensywnej terapii.

Inna 15-latka, która ma połamane nogi oraz okaleczenia twarzy, przeszła operację na oddziale chirurgii i traumatologii dziecięcej. Na tym samym oddziale leży jeszcze 10-letnia dziewczynka z urazem głowy i złamaniami kości. - Ich stan jest stabilny. Lekarze oczekują poprawy stanu zdrowia - dodała Osińska.

Po wypadku do szpitala w Krasnymstawie trafiło jeszcze pięć innych osób, w tym trzy 15-latki. Odniosły one lżejsze obrażenia - stłuczenia głowy, kręgosłupa, skręcenia stawów. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. - Lekarze określają stan rannych jako dobry - powiedziała rzeczniczka komendy policji w Krasnymstawie Marzena Skiba.

Przesłuchanie kierowcy

Kierowca, który spowodował wypadek, 36-letni Radosław K., miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Po wjechaniu w grupę ludzi porzucił samochód i uciekł. Policjanci zatrzymali go wkrótce u rodziny w odległej o kilkanaście kilometrów Izbicy. Został zatrzymany do wytrzeźwienia w policyjnym areszcie. - Jeszcze w niedzielę będzie doprowadzony do prokuratury, która prowadzi śledztwo w tej sprawie - dodała Skiba.

Według ustaleń policji Radosław K., mieszkaniec Siennicy Nadolnej, niedawno wyszedł z więzienia, gdzie odsiadywał karę za spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Mężczyźnie zostało wówczas zabrane prawo jazdy i nie starał się go odzyskać. Grozi mu kara do 12 lat więzienia.

Podziel się